Wywiad z Dario Lastellą (ifsounds)


Dario Lastella, wraz ze swoim zespołem Ifsounds, wydał w ubiegłym roku płytę „Apeirophobia”. W wielu zakątkach świata zbiera ona pozytywne opinie, dlatego postanowiliśmy porozmawiać z nim o szczegółach powstawania płyty, inspiracjach i tematyce, którą porusza. Opowiedział nam również o tym, dlaczego nie lubi określenia „rock progresywny” i zdradził swoją opinię na temat concept albumów.

Editor:  Na początku chciałbym się dowiedzieć, jak pracujecie? Mieszkacie przecież w różnych krajach?

Dario Lastella: Przede wszystkim chciałbym ci podziękować za to, jak dużo miejsca poświęcasz naszej muzyce na swojej stronie internetowej.
Z pewnością jesteśmy zespołem XXI wieku, tzn. pochodzimy z tej samej części Włoch, ale teraz mieszkamy w pięciu różnych miastach; ja w Hiszpanii, niedaleko Barcelony. Z tego powodu „fizyczne” pracowanie razem jest trudne, nawet jeśli zawsze staramy się być razem w studio.

E: Zakładam, że komponujecie oddzielnie, ale w jaki sposób nagrywacie? Czy jesteście wtedy razem w studio?

D.L.: Tak, komponujemy oddzielnie. W studio byliśmy razem (przynajmniej dwoje lub troje z nas), żeby jak najlepiej się dogadać. Zazwyczaj tylko jedno z nas komponuje, ale każdy członek zespołu ma swoje obowiązki.

E: Jesteś głównym kompozytorem i producentem. Lubisz ten ciężar odpowiedzialności za ostateczny efekt waszej pracy?

D.L.: Tak, ale zawsze dzielę się swoimi pomysłami z kolegami z zespołu, którzy często sugerują, co zrobić żeby efekt końcowy był lepszy.

E: Skąd czerpiesz inspiracje? Utwory z waszej ostatniej płyty są bardzo zróżnicowane. Na przykład w utworze „Last Minutes” słyszymy silną partię basu, z kolei w „Aprile” bardzo delikatny fortepian.

D.L.: Nigdy nie lubiłem określenia „rock progresywny”. Moim zdaniem progresywne to może być podejście do muzyki. Szukamy obszarów w muzyce, które wyrażają nasze emocje, więc utwór może być agresywny lub delikatny. Nigdy nie staraliśmy się brzmieć jak „zespół progresywny” – chcemy po prostu grać to, co lubimy, uzupełniając to dźwiękiem, który do tego najlepiej pasuje, nawet jeśli przez te wszytskie lata udało nam się osiągnąć jakieś „własne” brzmienie.

E: A co z inspiracjami spoza dziedziny muzyki – ksiązki, filmy, sytuacje z życia codziennego?

D.L.: Wszytsko może być inspiracją. Lubię czerpać inspiracje z psychologii czy sytuacji, problemów dnia codziennego. Słowa są najważniejszą częścią naszej muzyki.

E: Najważniejszą kompozycją na albumie jest oczywiście prawie 30-minutowa „Apeirophobia”, jednak moją ulubioną jest, bardzo energetyczna, „Last Minutes”. Musi to być mocna część waszych występów. Chciałbym to zobaczyć… Czy możesz mi powiedzieć coś więcej na ten temat?

D.L.: Jest to liryczny eksperyment – utwór opowiada o ostatnich sześciu minutach życia pacjenta i dziewczyny skazanej na karę śmierci. To próba psychologicznego zrozumienia ich emocji w tych ostatnich chwilach; tego strachu, bólu, kiedy uzmysławiają sobie, że jutra już nie będzie. Był to utwór, który cięzko się pisało i który ciężko się gra, jeśli robi się to z odpowiednim szacunkiem. Bardzo się cieszę, że podoba Ci się efekt naszych wysiłków!

E: Wracając do utworu „Apeirophobia”, myślę, że jest nie tylko ważny dla tego albumu, ale również dla ciebie, ponieważ tylko pewny siebie kompozytor zamieści taki utwór na albumie. Czy to jak dotąd twoje magnum opus?

D.L.: Tak. Zdecydowanie jest to najambitniejsza kompozycja, jaką do tej pory nagraliśmy, zarówno w sferze muzycznej, jak i tekstowej. Stanowiło to dla nas wyzwanie i jesteśmy niezmiernie zadowoleni z efektu końcowego.

E: O czym jest ten utwór? Jaka jest myśl przewodnia albumu?

D.L.: Jest to historia mężczyzny i jego duchowości. W wieku 9 lat zaczyna zdawać sobie sprawę, że pewnego dnia umrze i od tego czasu cierpi z powodu lęku przed nieskończonością – uczucia silniejszego niż tylko strach przed śmiercią. Jego życie jest drogą, na której postawiłem różne filozofie i religie (chrześcijaństwo, ateizm, buddyzm, filozofię Kanta, epikurejską, etc.) i ich podejście do życia wiecznego. Tak jak powiedziałem, jest to bardzo złożony utwór i może lepiej po prostu przeczytać słowa :-).
Myślą przewodnią jest strach, o którym już wspominałem, mówiąc o „Last Minutes”.  „Summer Breeze” dotyka problemu emigracji i strachu przed nieznanym…

E: Lubisz albumy koncepcyjne? Który jest twoim ulubionym?

D.L.: Tak, bardzo je lubię. Myślę, że są niezwykłą formą ekspresji rockowej. Moim ulubionym jest „Animals” Pink Floyd.

E: Chciałbym jeszcze zapytać o bardzo unikane logo Ifsounds. Czy możesz wyjaśnić jego znaczenie? Kto był pomysłodawcą?

D.L.: Malarz, który jest autorem wszystkich okładek naszych płyt, Andrea Pinti, stworzył to logo, kiedy jeszcze zespół nazywał się „If”, a ja dodałem „sounds” zarówno po nazwie zespołu jak i logo. Motyla użyliśmy do albumu „Morpho Nestira”, spodobało nam się i dlatego go zostawiliśmy. Symbolizuje nasze dusze, które chcą być wolne i z łatwością ulecieć wysoko.

E: Mamy początek nowego roku. Macie jakieś noworoczne postanowienia albo plany? Może jakies plany koncertowe? Wizyta w Polsce?

D.L.: Niestety, z powodu naszego położenia geograficznego, planowanie koncertów jest trudne, ale nigdy nie mów nigdy. Wspaniale byłoby przyjechać do Polski – mamy tam wielu przyjaciół! Na pewno będzie jakiś prezent dla naszych fanów… Co więcej, będziemy pracować z Cristiną Nist – artystką z Rzymu zajmującą się sztuką wideo – nad krótkim filmem na podstawie „Apeirophobia”, no i oczywiście będziemy dalej komponować…
Jeszcze raz dziękuję i życzę wszystkiego dobrego tobie i wszystkim przyjaciołom serwisu Rockella.

E: Dziękuję za życzenia i rozmowę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s