Relacja The Watch – Warszawa, Progresja


Zanim swój występ rozpoczął The Watch, na scenę warszawskiej Progresji weszła kapela Exlibris. Muzycy, wyraźnie inspirowani dokonaniami Iron Maiden, zagrali w rockowym składzie – wokal, gitara, bas, perkusja – wzbogaconym o klawisze. Zagrali kilka własnych utworów plus cover „After the War” Gary’ego Moore’a. Klawiszowiec przy zestawie KORGa naprawdę dawał radę, basista w skupieniu odgrywał swoje partie, perkusista bębnił aż miło, a gitarzysta nie dość, że ciekawie grał, to jeszcze udanie wypadał w chórkach. Po tym występie wierzę, że przed instrumentalistami Exlibris jest przyszłość. Co do wokalisty już takiej pewności nie mam… Na początek sugerowałbym porzucenie heavy metalowego stylu śpiewania, bo świat ma już jednego Bruce’a Dickinson’a i oryginał jest w tym przypadku lepszy. Proponowałbym też usunięcie makijażu i skupienie się na bardziej hard rockowym repertuarze wokalnym, bo ten podczas występu zabrzmiał znacznie lepiej.

Po krótkiej przerwie, przyszedł czas na gwiazdę tego wieczoru.

Najpierw podzielę się uwagą, że The Watch na scenie to ład, porządek i skupienie. Czterech z pięciu muzyków zespołu zajęło miejsca siedzące i tylko Simone Rossetti stał przy mikrofonie z fletem i  tamburynem. „Cover bandy” są ostatnio popularne. Ja, chociaż de gustibus non est disputandum, wolę te, które stawiają na muzykę, a nie show pod tytułem światło i dźwięk, choćby miały dożywotnie błogosławieństwo członków oryginalnego zespołu.

The Watch zaczął od własnego utworu, po którym od razu przeszedł do utworów Genesis. Na początek „Watcher of the Skies” z płyty “Foxtrot” i „Dancing With the Moonlit Knight” z „Selling England by the Pound”. Przed „I Know What I Like (In Your Wardrobe)”, Simone Rossetti, po raz pierwszy tego wieczoru, dał się poznać jako człowiek z dużym poczuciem humoru, prezentując działanie włoskiej kosiarki do trawników. Wykonania „I know What I Like” i „Firth of Fifth” spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem, a w powietrzu naprawdę można było poczuć magię lat 70-tych. Po nich znów krótki powrót do oryginalnej twórczości The Watch i „One Day” z ostatnio wydanej płyty „Timeless”.

W kolejnym tego wieczoru utworze Genesis – tym razem „Musical Box” z płyty „Nursery Cryme” – mogliśmy się przekonać o wielkim kunszcie wykonawczym The Watch. Jedno spóźnione wejście w tempo popsułoby cały efekt tego niesamowitego utworu. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca.

Po tym utworze nastąpiło coś, co zjednało publiczność zespołowi nie tylko na ten wieczór, ale dużo dłużej. Simone opowiedział osobom zgromadzonym w Progresji historię spotkania zespołu z niemiecką policją… po polsku. Co prawda wspomagał się przy tym kartką, ale z zawiłościami polskiego języka poradził sobie fantastycznie. Później jeszcze krótka dygresja o rozmowie zespołu z celnikami na amerykańsko-kanadyjskiej granicy,  po raz kolejny entuzjastycznie przyjęta przez publiczność i powrót do muzyki.

Usłyszeliśmy między innymi brawurowe wykonanie „The Battle of Epping Forest”, „All the Lights In Town” z poprzedniej płyty zespołu i „The Cinema Show” zapowiedziane jako pieśń o miłości Romea i Julii z Werony, skąd pochodzi również The Watch.

Na koniec zabrzmiało, wywoływane przez publiczność, „Supper’s Ready”. 25 minut bardzo wykwintnej muzycznej uczty.

To był bardzo udany wieczór. Zdecydowanie warto było się wybrać na ten koncert zarówno ze względu na sam zespół, jak i fakt, że na występ Genesis w składzie Banks – Collins – Gabriel – Hackett – Rutherford raczej nie ma co liczyć. Niestety, ilość gości w klubie była odwrotnie proporcjonalna do wysokiej jakości prezentowanego repertuaru. Nie przepadam za tłumem i za nim nie tęsknię, źle się czuję w ścisku i tłoku, ale uważam, że ta muzyka i ten zespół zasługują na znacznie większe zainteresowanie. Jeszcze tylko Simone Rosetti podziękował organizatorom trasy i publiczności i zobowiązał się, że po wydaniu kolejnej płyty, chętnie pojawią się ponownie. Jesteśmy więc umówieni. Ciao!

Editor

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s