Wywiad z Georgem Roldanem (RoSfest)


rosfest-2011-logo

Już za dwa miesiące, w dniach 20-22 maja, odbędzie się kolejna edycja festiwalu RoSfest. Będzie ona wyjątkowa ze względu na udział aż dwóch polskich wykonawców – zagrają Osada Vida i Quidam. Tymczasem udało nam się porozmawiać z pomysłodawcą i organizatorem tego święta rocka progresywnego – na nasze pytania odpowiedział George Roldan. Pelny zapis rozmowy poniżej.

Rockella: Dwa polskie zespoły – Quidam i Osada Vida – wystąpią na tegorocznym RoSfeście. Zdradzisz, jak do tego doszło?

George Roldan: To nie przypadek, ale talent i wspaniała muzyka, która powstaje w Polsce. Mieszkańcy Stanów zdążyli już poznać oba zespoły, ale chcieliby też usłyszeć je na żywo. RoSfest daje im taką możliwość, więc cieszę się, że będziemy mogli zobaczyć obie grupy.

R: Zdradź nam, czy znamy już wszystkie zespoły, które wystąpią podczas tegorocznego RoSfestu, czy jednak czekają nas jakieś niespodzianki?

G.R.: Lista wykonawców jest już zamknięta, jednak jak zwykle mamy też pewne niespodzianki, ale żeby je poznać, trzeba będzie przyjść na RoSfest. Na przykład, podczas tegorocznej „Sobotniej nocy po godzinach”, która odbędzie się o północy w goszczącym nas hotelu, The Reasoning i Phideaux zagrają po 30-minutowym akustycznym występie każdy, a po nich wszyscy muzycy wezmą udział w jam session.

R: Jak wybierasz zespoły na kolejne edycje festiwalu?

G.R.: Wiele zespołów wysyła mi swoje nagrania, a czasami znajomi zwracają moją uwagę na jakiś kawałek. Próbuję też wynajdywać nowe zespoły na MySpace czy Facebooku. Słucham muzyki i jeśli do mnie przemawia, staram się dowiedzieć jak najwięcej o jej twórcach. Czytam recenzje płyt i oglądam filmiki na YouTube. Równie ważna jest dla mnie historia zespołu, ponieważ chcemy uhonorować zespoły, które coś wniosły na muzyczną scenę. Szukam też zespołów, o których nikt jeszcze w środowisku rocka progresywnego nie słyszał. W ten sposób odkryłem w 2010 roku Von Hertzen Brothers i wiele osób ich pokochało.

R: Festiwal został podzielony na 3 dni. Jakie było kryterium podziału?

G.R.: Szczerze mówiąc, gdyby to tylko było możliwe, gralibyśmy cały tydzień. Rites of Spring Festival to trzydniowa impreza, składająca się z dwóch części. W piątkową noc odbywa się przegląd, na który trzeba kupić osobny bilet, zaś w sobotę i niedzielę obowiązuje dwudniowy karnet. Dla wygody publiczności prowadzimy również sprzedaż biletów trzydniowych i osobnych biletów na każdy dzień.

R: Liderem grupy Epiicycle jest Anthony Roldan. Zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa, więc pewnie będzie to dla ciebie ważny dzień.

G.R.: Szczerze mówiąc, kiedy po raz pierwszy zorganizowałem RoSfest w 2004 roku, mój syn miał 16 lat i dopiero uczył się gry na gitarze. Wtedy nie mogłem przypuszczać, że w 2011 zagra na RoSfeście, ale bardzo się z tego cieszę. On sam by powiedział, że jestem jego najbardziej surowym krytykiem. Ogólnie mówiąc, jestem bardzo z niego zadowolony i wierzę, że pójdzie im świetnie.

R: Na tegorocznym RoSfeście wystąpi w sumie 12 zespołów. Mógłbyś je nam w skrócie przedstawić? Interesuje mnie zwłaszcza Moon Safari, którzy wystąpią po raz kolejny.

G.R.: Krótko mówiąc, podczas RoSfest wystąpi 12 zespołów, które w piątkową noc, już po przeglądzie, zagrają razem w goszczącym nas hotelu.

Jeśli chodzi o Epiicycle, to – jak już wspomniałem – mogę być trochę stronniczy, ponieważ to kapela, którą założył i w której gra mój syn. Ich muzyka ma w sobie wszystkiego po trochu, od alternatywy przez elektronikę po hard rocka z elementami rocka progresywnego. Tak alternatywnej muzyki chyba jeszcze na RoSfeście nie mieliśmy.

Tinyfish to pięcioosobowy zespół z Południowego Londynu. Członkowie zespołu postanowili pisać i grać muzykę bez wsparcia keybordzisty, opierając się tylko na syntezatorze gitary, elektronicznej perkusji i masie efektów specjalnych, dzięki którym ich brzmienie jest wyjątkowe. Naprawdę nie mogę doczekać sie ich występu na żywo. To jeden z moich ulubionych zespołów, a w dodatku będą grali w Stanach po raz pierwszy.

Szwedzka grupa Moon Safari jest już znana uczestnikom RoSfestu ze swojego występu w 2009 roku. Żeby naprawdę docenić to, co robią, trzeba ich usłyszeć na żywo. Są po prostu świetni w wieloczęściowych harmoniach. Ich muzyka to czysta rozkosz, więc jeśli nie wychodzisz z koncertu uśmiechnięty od ucha do ucha, to coś jest z tobą nie tak.

Osada Vida, jak ci pewnie dobrze wiadomo, to polski zespół, łączący elementy jazzu i ambientu z odrobiną elektroniki, tworzący z tego na żywo wspaniałe przeżycie. Myślę, że ich występ będzie niezwykły.

Phideaux… mam jedno określenie: są FANTASTYCZNI! Jedna z gwiazd RoSfest 2011. Ten występ będzie dla nich bardzo ważny. Świetnie napisane kawałki plus świetne wykonanie – o co więcej można prosić? Phideaux to jeden z najbardziej innowacyjnych zespołów i bardzo się cieszę, że zagrają w tym roku.

Galactic Collective prezentuje świeże i odkrywcze podejście do najlepszych instrumentalnych utworów Erika Norlandera. Ten wszechstronnie uzdolniony keybordzista nagrał nowy album z oszałamiającą grupą świetnych muzyków, a teraz czekamy na jego występ podczas RoSfestu. Na pewno będzie, co wspominać.

Daemonia to założony w 1999 roku zespół, prowadzony przez znanego producenta i keybordzistę zespołu Goblin, Claudio Simonettiego. Goszczenie kapeli tego kalibru na RoSfeście to naprawdę ożywcze doświadczenie i już nie mogę się doczekać ciemnej strony prog-rocka!

Grający progresywnego modern rocka Mars Hollow, to czteroosobowy zespół z Los Angeles. Ich występ zaplanowano na niedzielny poranek, na tak zwany upragniony „church spot”, co oznacza, że muszą być naprawdę dobrzy. „Church spot” to czas występów świetnych zespołów, zaczynający się o 11:00. Mars Hollow przedstawią podczas festiwalu swój nowy album.

District 97 ma w swoim składzie dwie dziewczyny, które do wspaniałej biegłości w grze na instrumentach dodają chwytliwe wokale. Ta kapela dopiero zaczyna swoją karierę i mam nadzieję, że pewnego dnia zawędrują także do Polski, żebyście też mogli je zobaczyć.

The Reasoning pochodzą z Cardiff w Wielkiej Brytanii. To sześcioosobowy zespół, z Mathew Cohenem w roli tekściarza i Rachel Cohen jako wokalistką. Z niecierpliwością czekam na ich potężne wokalne harmonie i nieodparcie chwytliwe melodie. To kolejna gwiazda RoSfestu.

Występ zespołu Quidam będzie w tym roku ważnym wydarzeniem zarówno dla mnie, jak i dla wielu uczestników festiwalu. To zespół grający od 1991 roku i to dla nas zaszczyt gościć ich na RoSfeście.

R: Szacujecie, że ile będzie osób?

G.R.: Mamy 815 miejsc i mam nadzieję, że sprzedamy wszystkie bilety. Zazwyczaj mamy około 650 osób.

R: Co, poza koncertami, jest jeszcze zaplanowane?

G.R.: Zaplanowanie RoSfestu zajmuje rok, więc może w przyszłości zorganizujemy jakieś specjalne wydarzenia. Głównie skupiamy się na poprowadzeniu koncertów, ale zapewniamy też miejsce, gdzie zespoły mogą sprzedawać swoje gadżety, wytwórnie muzyczne – płyty, a my – T-shirty i inne przedmioty. RoSfest jest również znany z imprez, które trwają do wczesnych godzin rannych, ale te plany pozostawiamy już naszym wspaniałym patronom.

R: Quidam i Osada Vida nie są pierwszymi reprezentantami polskiej progresywnej sceny muzycznej, których zaprosiłeś. W 2006 roku, wystąpił u was zespół Satellite. Pamiętasz ten występ?

G.R.: Grupa Satellite wystąpiła podczas trzeciej edycji RoSfestu w 2006 roku. Od lat jestem fanem ich muzyki, więc byłem zachwycony tym, że u nas wystąpią. Zagrali porządny koncert, który podobał się wielu osobom, chociaż wydawało mi się, że wśród członków zespołu panuje duże napięcie i myślę, że było to widać podczas koncertu. Uważam, że mogli zagrać lepiej, gdyby tylko skoncentrowali swoją energię na występie, a nie kłótniach.

R: Wróćmy na chwilę do przeszłości – jaka idea przyświecała ci przy tworzeniu Rites of Spring Festival?

G.R.: Dziękuję, że zadałeś to pytanie. Początkowo, RoSfest został stworzony, jako miejsce, w którym będą mogły pokazać się zespoły, których, na co dzień nie widać, a także gdzie będą spotykać się fani tego typu muzyki i cieszyć się wykonawcami z różnych stron świata. Potrzebna była nazwa, a skoro odbywał się wiosną,  Święto Wiosny /ang. Rites of Spring/ pasowało idealnie i od razu nam się spodobało. Po długiej i ciężkiej zimie wydawało nam się, że to świetny pomysł, żeby zorganizować festiwal rocka progresywnego wiosną, jako długo oczekiwane wypełnienie muzycznej pustki.

R: Czy jest jakaś edycja, którą wyjątkowo zapamiętałeś? Myślę, że ta w 2007 była wyjątkowa. Zagrali wtedy Pendragon, Galahad, Spock’s Beard…

G.R.: Edycja z 2007 roku jest zdecydowanie moją ulubioną i najprawdopodobniej najbardziej pamiętną, ze względu na występujące zespoły. Sprzedaliśmy wtedy wszystkie bilety. Właściwie to trudno wybrać jedną listę wykonawców, bo każdy z nich ma w sobie coś wyjątkowego.

R: Tegoroczna edycja festiwalu będzie ósmą. Zmieniła się lokalizacja, ale charakter festiwalu pozostał ten sam. Dlaczego wybraliście akurat Gettysburg?

G.R.: W Gettysburg Majestic Theater jest wszystko, czego potrzebujemy. Wyposażenie jest na światowym poziomie, a do tego warunki finansowe, jakie nam zaproponowano, są dla nas do przyjęcia. Poza tym, Gettysburg jest wspaniałym miastem z cudownym śródmieściem, w którym można znaleźć mnóstwo restauracji oraz historycznych miejsc. Jadąc z sali koncertowej do hotelu, przejeżdża się przez miejsca, na których rozegrały się bitwy podczas Wojny Secesyjnej, a które teraz są parkiem narodowym. Wspaniale jest przenieść festiwal do miasta z taką historią.

R: Na zdjęciach Majestic Theater wygląda imponująco. Czy możesz powiedzieć coś więcej o sali, w której odbędą się koncerty?

G.R.: Majestic Theater /ang. Królewska Scena/ naprawdę zasługuje na swoją nazwę. Jest wystarczająco duża, żeby pomieścić pokaźną liczbę osób, jednocześnie zapewnia dobry widok z każdego miejsca i znakomity dźwięk. W tym regionie trudno znaleźć średniej wielkości scenę. Proponowano nam sale na 300 osób lub areny mogące pomieścić 1200 widzów, a Majestic Theater wpisuje się dokładnie pomiędzy nimi. W związku z tym, że jest to festiwal i zapraszamy różne zespoły, potrzebujemy zarówno dobrej załogi, jak i porządnego zaplecza sceny. Majestic ma to wszystko. To naprawdę idealne miejsce dla nas.

R: Chciałbym zapytać o logo festiwalu. Zmieniało się na przestrzeni lat, ale zawsze miało taki sam charakter. Bardzo podoba mi się tegoroczne i wersja z 2009 roku z motywem yin yang. Czy możesz powiedzieć o nim i o jego autorze kilka słów?

G.R.: Przez ostatnie kilka lat nasze logo tworzył utalentowany Ed Unitsky z Białorusi, który jest znany ze współpracy z takimi artystami jak Unitopia, The Tangent, The Flower Kings i wielu, wielu innych. Co roku naszym symbolem jest inny motyw na bazie słońca. Można powiedzieć, że słońce jest naszą „maskotką”. Zazwyczaj mam w głowie pomysł na to, jak ma wyglądać nasze logo. W zeszłym roku było to słońce w stylu Majów, w tym roku jest to uśmiechnięta wersja słońca, jakby z filmu rysunkowego. Logo z 2009 roku, o którym mówisz, składało się ze słońca i księżyca, co się sprawdziło, bo zespoły grające pierwszego dnia były bardziej melodyczne, grały „happy prog”, a z kolei drugiego dnia można było usłyszeć cięższe, bardziej ponure dźwięki. To bardzo przyjemne podsuwać Edowi moje pomysły i zobaczyć, co on z nimi zrobi. Jest bardzo kreatywny, a do tego jest dobrym przyjacielem.

R: Dzięki za poświęcony czas. Jak będziesz planował kolejne edycje RosFestu pamiętaj o polskich artystach. Ostatnio mieliśmy sporo interesujących debiutów.

G.R.: Informuj mnie na bieżąco! Macie w Polsce kilka wspaniałych zespołów!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s