Relacja Korn – Ursynalia, Warszawa, 01.06.2011


Ciężkie chmury i rzęsisty deszcz przywitał mnie tuż przed koncertem Korn. W trakcie również padało, ale nie popsuło to występu i gorącej atmosfery.

Punktualnie o 23.30 weszli na scenę i usłyszeliśmy ten charakterystyczny groove, który jest znakiem firmowym kapeli – punktowe granie sekcji rytmicznej, ciężka gitara i wokal o bardzo dużych możliwościach interpretacyjnych. Korn brzmi na żywo jeszcze lepiej niż to słyszymy na płytach. Potęga ich wypracowanego brzmienia jest tutaj kluczowa.
Moją uwagę zwrócił nowy perkusista, który wniósł ciekawe zagrywki do numerów. Jego gra jest bardziej dynamiczna i zagęszczona niż partie poprzedniego bębniarza. To dobrze, że mógł wnieść coś swojego do kapeli – zyskali sporo. Wokalnie Davis wypadł świetnie. Nie odnotowałem ani jednego fałszu – wszystkie partie były odśpiewane bezbłędnie. Siłą tego wokalisty jest umiejętność interpretacji, zmiana barwy głosu i drive, który rządzi utworami.
Na scenie cały zespół jest aktywny. Munky wystąpił w białej masce karnawałowej.
Cały występ trwał 1 godzinę i 20 minut i był to pokaz profesjonalizmu, pomysłowości i świetnego warsztatu. Notabene przygotowanie sprzętu trwało 20 minut (nauka dla polskich organizatorów).
Fajnym akcentem było wplecenie pomiędzy numery, fragmentów „We Will Rock You” Queen i „One” Metalliki. Na pożegnanie Davis podziękował publice za „niesamowity, pieprzony wieczór”, bębniarz pozbył się swoich membran, a Munky rzucił trochę kostek. Bez podsumowania… było naprawdę bardzo zawodowo!
Czoper
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s