Wywiad z Filipem Sałapą (The Sixpounder)


the-sixpounder-going-to-hell-coverDziś dzień drugi trwającego właśnie „Tygodnia z… The Sixpounder”. Zapraszamy do zapoznania się z wokalistą i autorem tekstów – Frantic Philem. Dowiecie się z niego między innymi, jak to jest zbudować motocykl od podstaw oraz, czy zespołom przystoi grać rovery. Zapraszamy do lektury.

Editor: Po pierwsze chciałem ci pogratulować, bo nie tylko wydaliście pierwszą płytę, ale macie dwujęzyczną stronę internetową, sklep z zespołowymi gadżetami, stylowo zrobione profile w serwisach społecznościowych, zdjęcia, teledyski. Jak na debiutantów jest profesjonalnie i na bogato.

Frantic Phil: Serdeczne dzięki za gratulacje – to naprawdę cieszy kiedy masz w głowie pomysł, pracujesz nad nim latami i w końcu zaczynasz widzieć efekty. To tak, jakby zbudować od podstaw motocykl, cieszyć się jak dziecko z pierwszego odpalenia silnika, ale tak naprawdę prawdziwą frajdę czerpać z jazdy i z nabijania kilometrów 🙂

E: Dodatkowo, zrobiliście to wszystko we własnym zakresie. Czy to jest odpowiedź na pytanie o sukces płyty? Wolność tworzenia ma znaczenie?

F.P.: Nagrywanie płyty to osobliwe przeżycie. Jedną rzeczą jest granie utworów, dopieszczanie ich. Drugą natomiast podjęcie decyzji co i jak ma brzmieć ostatecznie na płycie – jak te numery będą brzmieć i jakie wrażenia będą wywoływać. Ostatecznie produkcją zajął się Paul Shrill i chwała mu za to. „Going To Hell? Permission Granted!” to samodzielny debiut, którego ostre krawędzie wygładził Jacek Miłaszewski.

E: A były jakieś rozmowy z wytwórniami, czy taka decyzja została podjęta na samym początku?

F.P.: Celem było nagranie naszej płyty. Płyty, którą pokażemy na co nas stać i którą ostrzegamy muzyczny świat, że nasza lokomotywa nadjeżdża i nie zatrzymuje się z byle powodu. To potężna maszyna którą raz rozpędzoną jest ciężko zatrzymać.
Mam wrażenie, że jesteśmy na właściwych torach – z wytwórnią czy bez 🙂

E: Swoją drogą coraz więcej zespołów wydaje muzykę za własne pieniądze. Myślisz, że to znak czasów, czy raczej kryzys w branży, który dotknął duże wytwórnie?

F.P.: Ciężko jest to nazwać kryzysem kiedy dookoła mamy więcej zespołów i artystów niż kiedykolwiek w dziejach świata. Czasy się zmieniły. Można powiedzieć, że jest dobrobyt i urodzaj więc jeśli wierzysz w swoją muzykę, w to co robisz i jesteś szczery wobec ludzi, do których chcesz dotrzeć możesz osiągnąć sukces nawet bez wytwórni za plecami.

E: Minęło już trochę czasu od premiery albumu. Jak się dzisiaj zapatrujesz na ten materiał?

F.P.: Jest to kompletny produkt. Świeży jak bułeczki prosto z pieca i smaczny jak, dopiero co zerwane truskawki. Materiał który jest na tej płycie jest na tyle różnorodny, że można go odtworzyć w każdej chwili bez obawy o to, że się zestarzał.
Jestem dumny z tego krążka i z ustawioną wyżej poprzeczką pracuję nad kolejnym.

E: Cały czas gracie też koncerty. Jakie jest przyjęcie publiczności?

F.P.: Jeśli pochwalę publikę z tego miejsca to ktoś może uznać to za podlizywanie się ale zaryzykuję – reakcje publiki są niesamowite. Po koncertach ludzie podchodzą do naszego standu z gadżetami The Sixpounder (tam gdzie nas można spotkać po koncertach) i otwarcie mówią, że nie spodziewali się czegoś takiego. A chyba najbardziej cieszy gdy mówią, że na co dzień takiej muzyki nie słuchają i nie podejrzewaliby samych siebie o to, że będą się przy niej bawić 🙂

E: Pytam o to, bo dla was – trochę upraszczając oczywiście, ale można powiedzieć – sukcesy i medialne funkcjonowanie zaczęło się od koncertów. Mam tu na myśli Wacken Open Air.

F.P.: Jako zespół metalowy wymagamy od siebie samych dobrego show. Idąc na koncert chcę się dobrze bawić i automatycznie chcę, aby na naszych koncertach ludzie mieli z tego frajdę tak samo jak i ja. To jest metal, metal to koncerty, koncerty to energia, energia to metal 🙂

E: Powiedz jeszcze dwa słowa o samym festiwalu? Zapamiętałeś z tego występu coś szczególnego? Zagraniczne produkcje różnią się od polskich?

F.P.: Festiwal Wacken to przeżycie jakiego się nie zapomina. Kiedy widzisz całą załogę festiwalu biegającą w popłochu żeby wyrobić się na czas, w jednym namiocie koncert, w drugim metalowe karaoke a nad tobą przelatuje helikopter z Alice Cooperem na pokładzie to co sobie można pomyśleć? Atmosfera na Wacken jest jedyna w swoim rodzaju, to po prostu trzeba przeżyć.

E: Macie w planach jakieś większe działania mające na celu zagraniczną promocję, czy skupiacie się na polskim rynku?

F.P.: Naszym celem jest propagowanie naszej muzyki jak się tylko da. Staramy się promować The Sixpounder na ile tylko jest nam to dane. Kocham ten zespół i stoję za nim całym sercem – jeśli udałoby się odnieść sukces za granicą to byłby to kolejny powód do dumy.

E: Płyta już jest, koncerty gracie cały czas, pojawiają się wywiady, recenzje. Co w dalszych planach? Macie już pomysły na nowe numery?

F.P.: Podobno miałem tego nie mówić, ale zdradzę trochę tajemnicy 🙂 Obecnie trwają pracę nad zupełnie nowym materiałem, który będzie się odróżniał od „Going To Hell? Permission Granted!”
Jedno jest pewne – zrobimy jeszcze większy hałas! 🙂

E: „Going To Hell? Permission Granted” kończy przeróbka Slayera. W przyszłości będą kolejne covery?

F.P.: Fajnie, że o to pytasz a nie negujesz od razu za cover 🙂 Spotkaliśmy się z opiniami, że granie czyichś utworów uwłacza zespołowi i nie przystoi. Dla nas jest to olbrzymia przyjemność, sposób na podszlifowanie swoich umiejętności i przelanie ducha The Sixpounder do znanych utworów.

Na koncertach nie stronimy od coverów, a już na następnym krążku przygotujemy prawdziwe niespodzianki 🙂

E: Dzięki za wywiad i trzymam kciuki za dalsze sukcesy.

F.P.: Wielkie dzięki za rozmowę. Ze swojej strony moge obiecać tobie i naszym czytelnikom, że The Sixpounder nie będzie zwalniał tempa! Rock on!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s