Wywiad z Paulem Shrillem (The Sixpounder)


the-sixpounder-going-to-hell-coverTrwa tydzień z zespołem The Sixpounder. Dziś rozmawiamy z gitarzystą tej wrocławskiej formacji. Paul Shrill wyjaśnia, co oznacza nazwa zespołu, opowiada o swoich muzycznych marzeniach i cytuje – naszego ulubionego – Franka Zappę. Zapraszamy do lektury.

Editor: Na początek rozszyfruj naszym czytelnikom nazwę zespołu. The Sixpounder to…

Paul Shrill: Sześciofuntowe działo przeciwpancerne używane przez Aliantów podczas II wojny światowej. Niszczyło na swojej drodze czołgi. Czyli nazwa idealna dla nas.

E: To bezpośrednia aluzja do muzyki, którą gracie, czy raczej energii, która jest na koncertach?

P.S.: Na koncertach na scenę wtaczamy się niczym działo siejąc zniszczenie większe niż bomba atomowa. Mamy ze sobą ogromne pokłady energii. 🙂

E: A jeśli już jesteśmy przy temacie koncertów – 2 września zagracie na Military Camp Festival w Warszawie. Wiążecie z tym występem jakieś szczególne nadzieje?

P.S.: Cieszymy się bardzo na ten występ, ponieważ nigdy wcześniej nie graliśmy w Warszawie. Nasze działo zagrzmi tam odpowiednio :). To nasze naturalne środowisko.

E: Jak określiłbyś to, co gracie? Powiedzieć metal to trochę za mało?

P.S.: Frank Zappa miał kiedyś powiedzieć: „Rozmawiać o muzyce to jak tańczyć o architekturze…”. Nam samym również ciężko jest dyskutować na temat stylu muzyki jaki wykonujemy. The Sixpounder to czysta energia. Jeśli wyjdzie ona z połączenia kilku gatunków tym lepiej – my nie chcemy się nudzić i automatycznie nie chcemy nudzić słuchaczy 🙂

E: W waszej muzyce można też odnaleźć też coś, co kojarzy się ze stoner rockiem, jak choćby w „Last True Cowboy Manifesto”? Lubicie takie południowo-amerykańskie klimaty?

P.S.: Uwielbiamy. Amerykańskie rytmy mają w sobie ogromne pokłady luzu. Bardzo nam to odpowiada.

E: Na waszym debiucie „Going To Hell? Permission Granted” są jeszcze takie utwory jak „A Heart Beat” czy „The Moment Of Triumph”. Kto był inicjatorem tych nagrań? Mi kojarzą się one trochę z grunge’em, trochę z graniem Ozzy’ego Osbourne’a i najbardziej różnią od pozostałych utworów na płycie.

P.S.: Inicjatorem wszystkich nagrań byłem ja. Rozmawiałem już z kilkoma osobami i padały różne skojarzenia. Najdziwniejszym porównaniem było 30 Seconds to Mars :), które mnie kompletnie zaskoczyło. Jak wspomniałem wcześniej, nie zamykamy się kompletnie na muzykę, więc prezentujemy ją i prezentować będziemy w najróżniejszych formach!

E: Czy jest szansa, że na następnej płycie znajdzie się jakiś numer Pantery? To chyba dość istotny zespół jeśli chodzi o wasze prywatne upodobania?

P.S.: Rzeczywiście Pantera to zespół, który wywarł na nas ogromny wpływ, ale przyznam szczerze, że nie widział bym go na naszym następnym krążku. Uwielbiamy grać covery i na następnych albumach najprawdopodobniej również się ukażą. Ale co to będzie nie jestem w stanie w tej chwili powiedzieć.

E: Wróćmy jeszcze na chwilę do etapu nagrywania płyty – jak przebiegały nagrania? Utwory mieliście dopracowane przez dwa lata grania koncertów. To ułatwia pracę w studiu?

P.S.: Zdecydowanie, ułatwia nagrania. Mieliśmy już wcześniej zarejestrowany cały materiał, wielokrotnie odsłuchany i dopracowany. Być może zabrzmi to mało atrakcyjnie, ale w tej kwestii nie lubimy przypadków. Preferujemy materiał przemyślany i doszlifowany do ostatniego szczegółu, po to, żeby słuchacz otrzymał płytę najwyższej jakości. Co prawda ciągle się uczymy i chcielibyśmy poprawić każdy wcześniejszy krok. Dlatego myślę, że z budowanym ciągle bagażem doświadczeń, będziemy tworzyć co raz to lepsze płyty. W tej chwili właśnie pracujemy już nad następnym materiałem. Stworzyliśmy własne studio, gdzie rejestrujemy kolejne utwory.

E: Co moim zdaniem ciekawe i warte podkreślenia, braliście udział w produkcji płyty. To świadczy o dużej pewności siebie i bardzo precyzyjnej wizji efektu końcowego. Tak właśnie było?

P.S.: Cały materiał był dokładnie przemyślany, miałem konkretną wizję jak to ma wyglądać w wersji finalnej i rzeczywiście tak jest. Jestem z tego ogromnie dumny!

E: Co dalej? Czego życzyłbyś sobie, jeśli chodzi o muzyczną przyszłość?

P.S.: Chcemy grać, komponować i żyć muzyką. Życzyłbym sobie, żeby wiara w to, co robię i determinacja nigdy mnie nie opuściła. Marzy mi się również, żeby naród miał bardziej otwartą głowę na różne gatunki muzyczne. Niekoniecznie chodzi mi o metal. Rock jest piękną muzyką i powinien być bardziej promowany.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s