Wywiad z Piotrem Kosińskim (Trójka)


piotr_kosinskiNa początku lat 90-tych był Rock Malowany Fantazją. To tam usłyszałem fantastyczną prog-rockową suitę „Ta’ Jiang” Landmarq i pochodzącą z tej samej płyty balladę „Embrace”. To było jeszcze kiedy rolę wokalisty pełnił Damian Wilson. To w tej audycji gościli Solstice, IQ, Frank Zappa, Casino i Twelfth Night z nieodżałowanym Geoffem Mannem.

Później – w 1998 roku – zmieniła się stacja i nazwa audycji. Na falach radiowej Trójki pojawiła się Noc Muzycznych Pejzaży. Nie zmienił się jednak prowadzący – Piotr Kosiński – i prezentowana przez niego muzyka. Tu swoje miejsce zawsze znajdą wszyscy ci ambitni twórcy, dla których dzienne pory radiowej emisji są niedostępne. Prawdopodobnie dlatego Noc Muzycznych Pejzaży znalazła uznanie w Waszych zgłoszeniach do cyklu „Perły eteru”. A rozmowę z Piotrem Kosińskim, jej twórcą i prowadzącym, znajdziecie poniżej. Zapraszamy do lektury.

Editor: „Noc Muzycznych Pejzaży” emitowana jest w Trójce w godzinach 2:00 – 6:00 rano, a mimo to ma wierne grono słuchaczy. Gdzie upatruje Pan tego sukcesu?

Piotr Kosiński: Po przemianach w Polsce, które dotknęły także rynku medialnego, powstało całe mnóstwo stacji radiowych w tym dwie bardzo potężne, które jakby zaczęły nadawać ton temu rynkowi. Wiele mniejszych zaczęło się na nich wzorować, próbując choć w maleńkim stopniu powielić ich sukces. Problem polegał i polega jednak na tym, iż miarą tego „sukcesu” były wyniki słuchalności, a co za tym idzie udział w rynku reklam. Postawiono więc na przyciągnięcie do radioodbiorników tzw. statystycznych słuchaczy, natomiast niemal zupełnie pominięto tych, dla których radio czy też muzyka w nim prezentowana stanowi ważny element w życiu. Moim zdaniem takich ludzi jest naprawdę sporo, ale mimo upływu lat wciąż są ignorowani przez zarządzających rozgłośniami. W takiej sytuacji szukają w eterze „miejsc” gdzie prezentowana jest muzyka, która im odpowiada, a której niemal nie uświadczysz w dziennych ramówkach. Jeżeli takie miejsce znajdą i jeżeli w dodatku prowadzący traktuje ich poważnie, jest w stosunku do nich uczciwy, czują, że gra dla nich, że gra to, co lubi i chce podzielić się z nimi emocjami, które towarzyszą mu przy słuchaniu tej muzyki, to zostają z nim na dłużej.

E: Co do jednej sprawy można mieć pewność – podczas Pana audycji przed radioodbiornikami nie ma osób przypadkowych. Na ile jednak ta pora emisji to świadomy wybór, bo prezentowana muzyka pasuje do godzin wieczorno-nocnych, a na ile kompromis z ramówką?

P.K.: Tak, na pewno nie ma osób przypadkowych. Są tylko takie, które chcą słuchać radia, a nie słyszeć radio. Których gust w miarę dużym stopniu pokrywa się z gustem prowadzącego. Prezentowana przeze mnie muzyka pasuje do godzin wieczorno-nocnych, niemniej jednak pora emisji programu, to nie mój świadomy wybór, a decyzja osób odpowiedzialnych za układanie ramówki. Gdybym miał pełną swobodę w wyborze godzin nadawania programu, byłyby to zapewne 21:00 – 1:00 w którymś dniu tygodnia, na przykład we wtorek.

E: Jakiej muzyki można posłuchać w ramach audycji?

P.K.: Na to pytanie nie jest łatwo odpowiedzieć. Program jest już nadawany od wielu lat w dwóch rozgłośniach radiowych. W ciągu tych lat zmieniał się nieco mój gust, toteż i muzyka goszcząca w programie teraz różni się od tej prezentowanej 15 lat temu. Niemniej jednak można chyba powiedzieć, że przeważa rock progresywny, psychodeliczny, fusion, hard & heavy rock i avant pop, choć teoretycznie może się w nim znaleźć muzyka niemal z każdego gatunku. W moim przypadku jest tak – słucham jakiegoś utworu i po chwili już wiem, czy pasuje do mojego programu czy nie. Natomiast uzasadnić dlaczego tak jest byłoby już trudno.

E: W latach 70-tych i 80-tych radio w Polsce spełniało rolę muzycznego okna na świat. Dla Pana również?

P.K.: Och tak oczywiście! W dodatku muzyka wtedy była czymś w rodzaju religii, pozwalała na oderwanie się od często szarej rzeczywistości. Mam wiele fantastycznych wspomnień związanych z prezentacją tej czy innej płyty w radiu. Pisząc „radiu” mam na myśli oczywiście „Trójkę” i przede wszystkim Piotra Kaczkowskiego, którego wpływ na rozwój emocjonalny wielu młodych ludzi był nie do przecenienia. Znakomita wrażliwość, gust, sposób prezentacji muzyki bardzo udzielał się słuchaczom. I co ciekawe, wtedy można było prezentować w ciągu dnia np. Led Zeppelin, Deep Purple, King Crimson, Yes czy Genesis i jakoś to nikomu nie przeszkadzało, a teraz? Fachowcy twierdzą, że prezentacja nie-singlowych nagrań Porcupine Tree, Tool, Radiohead, Pendragon itp. spowodowałaby masowy exodus do innej stacji…

E: Pana zdaniem rock progresywny obecnie ma się dobrze, czy mogłoby być lepiej?

P.K.: Zależy co rozumiemy pod pojęciem „rock progresywny”. Ale myślę, że zarówno grupy tzw. neo-progresywne, zwane złośliwie regresywnymi, jak i te post-progresywne – Porcupine Tree, Tool, Radiohead – mają się bardzo dobrze. Zaletą współczesnej muzyki jest duży stopień jej zróżnicowania. Tu naprawdę każdy może znaleźć coś dla siebie. Na rynku działa mnóstwo zespołów o często mało znanych nazwach tworzących fascynującą muzykę. Czasami sięgającą do lat 60. i 70. jak w przypadku Wolf People, Dungen czy Hypnos 69, czasami do czasów mniej odległych jak Monkey 3.

E: Ja odnoszę wrażenie, że szczególnie polska scena progresywna ma się dobrze, powstają naprawdę interesujące płyty. Ubiegłoroczne albumy takich grup, jak Lebowski, Love De Vice, czy Perihellium mogą być tego najlepszym przykładem.

P.K.: Szczerze podziwiam polskie zespoły tzw. progresywne, bo trzeba mieć naprawdę wiele samozaparcia, by działać i tworzyć na tak nieprzychylnym rynku. Nowa ustawa medialna nakazuje częstszą prezentację polskiej muzyki w radiu. Czy to pomoże takim zespołom? Nie sądzę. Oto bowiem w stacjach radiowych zapewne dwukrotnie częściej usłyszymy nagrania… nie wymienię tu żadnej konkretnej nazwy, bo wszyscy doskonale wiemy o jakie grupy mniej więcej chodzi. I nie chodzi o to, że mam coś przeciwko tym wykonawcom. Ale chciałbym, ba życzyłbym sobie, większego zróżnicowania, jeśli chodzi o muzykę prezentowaną o „ludzkiej porze”.

E: Ten rok to – mam wrażenie – kolejny dobry rok wśród wydawnictw progresywnych: świetny powrót Paatos, nowa płyta Blackfield i Pendragon, King Crimson ProjeKct, John Wetton, Jon Anderson, solowy album Stevena Wilsona. Można by długo wymieniać. Jak ocenia Pan tę obfitość? Czy jest coś na co szczególnie Pan czeka?

P.K.: Serce me zawsze się raduje z tego typu obfitości. Czekam oczywiście na album Stevena Wilsona „Grace For Drowning”, który będzie wielkim wydarzeniem na scenie muzycznej. To artysta z najwyższej półki, o niezwykłej wrażliwości i mam nadzieje, że będzie coraz wyżej oceniamy i bardziej doceniany przez fanów i krytyków.

E: Tylko sprzedaż płyt wygląda, jak wygląda i z frekwencją na koncertach też bywa różnie.

P.K.: Nie mam skłonności do narzekania, więc i tu nie do końca się zgodzę. Sprzedaż płyt tych bardziej niszowych, nie dla każdego, naprawdę nie wygląda źle i nie zauważam jakiegoś spadku ich sprzedaży. I dobrze, bo pieniądze wydane na takie płyty na pewno nie będą zmarnowane. Nawet za kilka lat słuchanie takich płyt spraw wielką przyjemność. A to, że nakłady płyt sezonowych gwiazd maleją? To już mnie nie za bardzo interesuje. Jeżeli chodzi o koncerty, to warto zwrócić uwagę na ich liczbę w naszym kraju, z roku na rok rosnącą. W takiej sytuacji frekwencja musi nieco maleć, bo atrakcji jest naprawdę wiele, a „kieszeń tylko jedna” 🙂  Ale myślę, że tylko można się cieszyć z takiego bogactwa, choć nie wiem, czy promotorzy podzielają moje zdanie. 🙂

E: Sądząc po utworze otwierającym każdą audycję, do prywatnych faworytów Piotra Kosińskiego należy Camel, a poza tym?

P.K.: Odpowiedź na to pytanie, zupełnie przez przypadek, nie nastręczy mi wielkich trudności. Aktualnie powstaje książka o najpopularniejszych programach w Programie III i znajdzie się w niej rozdział poświęcony Nocy Muzycznych Pejzaży. Przy tej okazji poproszono mnie o przygotowanie listy moich ulubionych 20 albumów wszechczasów. Karkołomne zadanie, ale musiałem mu sprostać. W ten sposób powstała następująca lista /kolejność płyt przypadkowa!/: Kate Bush „Hounds of Love”, Camel „Mirage”, Deep Purple „Made In Japan”, Free „Fire & Water”, Peter Gabriel „Plays Live”, Genesis „Foxtrot”, Genesis „Selling England By The Pound”, Kansas “Leftoverture”, King Crimson “Larks’ Tongues In Aspic”, Led Zeppelin “II”, Marillion “Fugazi”, Pink Floyd “Wish You Were Here”, Porcupine Tree “Signify”, Rare Bird “Epic Forest”, Rush “Hemispheres”, Skaldowie “Krywań, Krywań”, David Sylvian “Gone To Earth”, Tool “Lateralus”, Van Der Graaf Generator “Still Life”, Frank Zappa “Hot Rats”.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s