Dekalog Kuby Węgrzyna, czyli… 10 pytań do gitarzysty i klawiszowca zespołu HellHaven


hellhaven_beyond-cover

I: Nie zostałbym muzykiem, gdyby nie:

Cała ta dziwna przygoda zaczęła się, gdy miałem 2 lata. Pamiętam, jak dzisiaj, starą zużytą kasetę VHS /dzisiaj to zabytek!/ z nagranym, a raczej przegranym koncertem Queen z Wembley. Nie wiem skąd mieliśmy tę kasetę, nie wiem również, dlaczego jako 2 latek, jako dziecko, które nie miało pojęcia, co to muzyka, tak namiętnie wpatrywało się w tę przedziwną wariację obrazów i dźwięków zapisaną na magicznej taśmie. Wtedy po raz pierwszy, być może nieświadomie, poznałem pierwsze dźwięki, usłyszałem pierwszy raz muzykę. Jestem dumny, że był to zespół Queen. W dzisiejszych czasach młodych karmi się strasznym gównem. Niestety pokolenie wychowane na pięknej, mądrej i romantycznej muzyce odchodzi w zapomnienie… A co dalej? Dalej było tylko lepiej. Lata poznawania piękna muzyki, pierwsza lekcja gry na saksofonie, /oraz pierwsze znienawidzenie saksofonu/, Miłość do gitary /przez duże M/, aż w końcu marzenie o tworzeniu własnej muzyki. I tak to się zaczęło. Kiedy znajomi ścigali się, kto pierwszy zagra riff do Master of Puppets, ja zacząłem pisać pierwsze swoje utwory. Wyszedłem z założenia, że lepiej będzie grać coś swojego, niż wałkować czyjeś dokonania. Pomijam fakt, że początki były trudne i moje pierwsze kompozycje były wręcz amuzyczne. W muzyce najbardziej zadziwiało mnie i zaskakiwało to, że praktycznie każdy z nas ma inne o niej pojęcie. Mało tego, każdy z nas interpretuje ją w swój własny i oryginalny sposób.II: Płyta, która wywarła na mnie największe wrażenie:

Pomijając fakt, że tysiące płyt zostawiło w mojej głowie swoją cząstkę, niewątpliwie faworytami były cztery płyty – „Brave New World” grupy Iron Maiden, „Tubular Bells” Mike’a Oldfield’a , „The Wall” z dorobku Pink Floyd i wspomniana już – „Queen at Wembley”. Jak pierwsza, druga i ostatnia płyta nie wymaga większego komentarza, tak powiem jedną ciekawostkę o „The Wall”. Otóż z „The Wall” spotkałem się po raz pierwszy w 6 klasie podstawówki. Była to nie tyle płyta, ale film /reż. Alan Parker/. Byłem wielce zniesmaczony! Kto do cholery kręci film, w którym nikt nic nie mówi, tylko ciągle lecą kawałki w tle?! Płytę odrzuciłem na kilka dobrych lat. Powróciłem do niej, gdyż nie dawała mi zapomnieć o sobie ta dziwna muzyka, wtedy bardzo niezrozumiała dla mnie, hipnotyzująca. Tajemnicza. Chciałem poznać tę przedziwną grupę. Tak odkopałem The Wall i zakochałem się od pierwszego /a raczej drugiego/ przesłuchania.

III: Wykonawca, który wpłynął na moje podejście do muzyki:

Ameryki nie odkryję. Zbyt oryginalny również zapewne nie będę. Moimi gitarowymi i instrumentalnymi mentorami są David Gilmour, Mike Oldfield oraz niedawno odkryty przeze mnie Masanori Takahashi znany potocznie pod pseudonimem Kitaro.

IV: Koncert, którego nigdy nie zapomnę to:

Nie wiem, czy chodzi o koncerty związane z HellHaven czy też te, na których byłem jako widz, ale może odpowiem na obie możliwości. Z HellHaven najlepszym dotychczas koncertem był ten zagrany z grupą Another Pink Floyd Show. Chłopaki z APFS użyczyli nam w pełni profesjonalnej sceny, na której znalazło się wszystko, o czym zespół może zamarzyć. Do tego zapchaliśmy duży klub po same brzegi. Publiczność wspaniale odebrała naszą muzykę, co jest dla mnie najważniejsze! Wszyscy siedzieli, oglądali, słuchali, przeżywali. To się dla mnie liczy najbardziej – skupienie na muzyce. Po koncercie były autografy i najważniejsze na świecie – darmowe piwo od nowego fana.

A jeśli chodzi o koncert, na którym byłem po drugiej stronie sceny to niewątpliwie koncert Rogera Waters’a przedstawiającego The Wall. Było to dla mnie tak wielkie przeżycie, że daruję sobie 10 stron wspomnień.

V: W muzyce najbardziej liczy się dla mnie:

Melodia, oryginalność, niepowtarzalne przeżycia, wszelakie odczucia, dreszcze. Wyjątkowość, zaskakiwanie słuchacza, odejście od plugawych komercyjnych standardów „kapeli rockowej”, jakich miliony. Ważne jest również pozostanie sobą od początku do końca, tworzenie własnej muzyki, oddawanie ludziom części siebie. I co najważniejsze – ciągłe, niekończące się marzenia. Tak naprawdę nie ma dnia, abym nie myślał, – „co dalej z zespołem? Co robimy, gdzie idziemy? Jaki będzie nasz następny krok? ”. To choroba nieuleczalna. Na szczęście.

Kuba Węgrzyn

VI: Nasze koncerty to dla mnie:

Chciałbym, aby były wielkim przedstawieniem. Aby muzyka była dekoracją tła, a tło dekoracją muzyki. Teatrem instrumentów. Zaplanowanym widowiskiem od początku do końca. A czym jest teraz? Na pewno ciągłym doskonaleniem, odnajdywaniem się na scenie. Jest dzieleniem naszej wielkiej pasji ze słuchaczami. Jest stawianiem sobie coraz to wyżej poprzeczki. Nigdy nie wolno się zatrzymać i spocząć na laurach. Koncerty to także walka ze słabościami. Na ogół jestem mało otwartym człowiekiem na ludzi, których nie znam. Na koncercie uczę się nawiązywać z ludźmi kontakt poprzez muzykę i słowa.

VII: Gdybym mógł, wybrałbym się w trasę koncertową z:

Z marzeń przyziemnych – Riverside. Z marzeń pozaziemskich – Pink Floyd, /chociaż daleko nam do ich stylu… zresztą, komu blisko?/

VIII: Praca w studiu to dla mnie:

Nie ukrywam, że moja pierwsza i jak na razie ostatnia wizyta w studiu podczas sesji do „Art For Art’s Sake” była nieco stresująca. Ponoć pierwsze wizyty zawsze są najgorsze. Nie wiedziałem, czego mam się spodziewać. Na szczęście byliśmy świetnie przygotowani i nie było większych problemów. Wielce oczekuję na nasze kolejne wejście do studia, z nowym materiałem, planowane na wakacje 2012.

IX: Mój ulubiony utwór HellHaven to:

„Stardust”. Opowiada o dość intymnej strefie mojego życia. Czuję się z nim bardzo zżyty.

X: Moje muzyczne marzenie:

Największe – potrafić tworzyć coraz to lepszą muzykę. Prawie największe – aby udało nam się z kruchymi finansami nagrać materiał, który właśnie przygotowujemy. Mamy już ponad 50 minut wielce zróżnicowanego materiału. Zaświadczam wszem i wobec, że nowy krążek rzuci „Art for Art’s Sake” na kolana. Wyskakujemy ponad poprzeczkę. Bez tyczki. Na własnych nogach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s