Dekalog Dawida Miki, czyli… 10. pytań do gitarzysty zespołu HellHaven


I: Nie zostałbym muzykiem, gdyby nie:

Ludzie, którzy w młodości próbowali nauczyć mnie grać na instrumentach klawiszowych, a uczyli pokazując prawie wszystkie możliwe sposoby patrzenia na muzykę. Barok, pop, elektronika, śpiewki ludowe, standardy jazzowe, romantyzm, rock progresywny… Brakowało chyba tylko dodekafonii i free jazzu. Tak, czy inaczej, najcenniejsza była w tym wszystkim możliwość spojrzenia na muzykę jako na jedną, choć bardzo złożoną całość. Niezależnie od znaczących różnic, coś ciągle łączyło M. Jacksona, A. Schönberga i G. Gershwina. Coś sprawiało, że w każdym z tych przypadków mówimy o muzyce, zupełnie niezależnie od tego, jak będziemy ją wartościować. Bardzo niewiele łączyło ze sobą dzieła wspomnianych przed chwilą autorów, jednak to właśnie było to coś, co sprawiało, że muzyka jest muzyką. To, co pozostawało po odjęciu wszystkich zmiennych – emocji, ładności bądź nie-ładności, konteksów historyczno-estetycznych, intencji twórców – tych wszystkich cech, które w odpowiednim zestawieniu i natężeniu sprawiają, że ludzie chcą w danym momencie słuchać jakiejś określonej muzyki. Ostatecznie odkryłem, że jest to gra możliwości, których zakres wyznacza tylko kilka fizycznych ograniczeń – innymi słowy – można prawie wszystko i właśnie, dlatego warto się tym zajmować.

II: Płyta, która wywarła na mnie największe wrażenie:

Nie jestem w stanie wybrać jednej, absolutnie najważniejszej, więc wymienię kilka ważnych, w przypadkowej kolejności: Tool „10.000 Days”, King Crimson „Red” oraz „The Power To Believe”, We vs. Death „We Too Are Concerned/We Are Too Concerned”, Red Sparowes „At The Soundless Dawn”, Yes „Close To the Edge”.

III: Wykonawca, który wpłynął na moje podejście do muzyki:

Podobnie jak w poprzedniej odpowiedzi, wymienię kilku, pomijając wspomnianych już autorów: Mogwai, Blindead, Gazpacho, Isis, Porcupine Tree, Russian Circles.

IV: Koncert, którego nigdy nie zapomnę to:

Mogwai na tegorocznym Off Festivalu.

V: W muzyce najbardziej liczy się dla mnie:

Na to pytanie odpowiedziałem już chyba przy pierwszej odpowiedzi.

Dawid Mika

VI: Nasze koncerty to dla mnie:

Wysiłek. Niezależnie od tego, czy koncert się uda, czy nie, w pierwszej kolejności zawsze przychodzi mi na myśl ogromna ilość spraw, którymi trzeba się zająć przy tej okazji – przygotowania muzyczne, tworzenie plakatów, promocja, transport, a nawet mnóstwo możliwych kłopotów ze sprzętem. Rezultatem tych wysiłków może być zadowolenie, bądź rozczarowanie. Czasami wszystko wyjdzie znakomicie, nic się nie zepsuje, zagramy równo i z polotem, publiczność przyjmie nas z entuzjazmem, a wtedy można po wszystkim powiedzieć, że się udało, że było warto.

VII: Gdybym mógł, wybrałbym się w trasę koncertową z:

Blindead lub Riverside.

VIII: Praca w studiu to dla mnie:

Okazja do dopieszczenia wszystkich szczegółów i przemyślenia całego materiału. Trudne, czasochłonne, drogie, ale bardzo pouczające. Dużo bardziej lubię spokojną, drobiazgową pracę w studiu od zmagań z żywiołem koncertowym. Jest ciszej, spokojniej, można napić się herbaty i spojrzeć na wszystko z pewnego dystansu.

IX: Mój ulubiony utwór HellHaven to:

„Stardust” ze względu na kompozycję.

X: Moje muzyczne marzenie:

Jeszcze go nie wymarzyłem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s