Dekalog Romana Bereźnickiego, czyli… 10. pytań do lidera zespołu Lecter


Lecter_Inside-Outside-coverRoman Bereźnicki, lider zespołu Lecter, udziela się w nim wokalnie, gra na gitarze, basie, klawiszach i perkusji. Brzmienie formacji to na wskroś jego pomysł i zasługa. Zapytaliśmy więc o kilka faktów z jego życiorysu, które pozwolą lepiej zrozumieć muzykę Lecter, poznać jej głównego twórcę.

I: Nie zostałbym muzykiem, gdyby nie:

Rodzice i bracia. Można powiedzieć, że muzykę wyssałem z mlekiem matki. Pamiętam pierwsze próby w pokoju mojego brata. Miałem może 10 lat. Całe osiedle słuchało naszych pierwszych kroków.
II: Płyta, która wywarła na mnie największe wrażenie:
“Earthling” David Bowie, “Filht Pig” Ministry, “In Sides” Orbital, “King for a Day… Fool for a Lifetime” Faith no More and many many more…
III: Wykonawca, który wpłynął na moje podejście do muzyki:
Nie wątpliwie jest nim Al Jourgensen. Ten gość potrafi wyśpiewać cały utwór na jednym dźwięku. Pokazał mi, że w muzyce, nawet ekstremalnej nie chodzi wcale  o wszelkiego rodzaju wirtuozerie. Oczywiście nie tylko on. Słucham wielu rodzajów muzyki. To wszystko jakoś na mnie wpływa. Nawet się nie zastanawiam. To dzieje się podświadomie i nie sposób z tym walczyć. Ważne, żeby potrafić z całej palety dźwięków, melodii stworzyć własną, charakterystyczną, niepowtarzalną.
IV: Koncert, którego nigdy nie zapomnę to:
Koncert U2 1997 trasa PopMart w Warszawie. Ogromne wydarzenie dla nas, mówię nas, bo był  tam prawie cały skład Lecter. Stanley, Bolo – dla nas już nigdy nic nie było takie samo. Pamiętajmy, że mieliśmy  wtedy po 18, 19 lat! /śmiech/
Dodam jeszcze koncert Tomahawk w Chicago 2003 – wiwat Mike Patton!
V: W muzyce najbardziej liczy się dla mnie:
Liczy się to, by muzyka potrafiła przenosić w inną przestrzeń, wprowadzić w odmienny stan świadomości. Jest idealnie kiedy słucham takiego zespołu, nie biorąc nic, czuję się jak na haju.
VI: Nasze koncerty to dla mnie:
Koncerty to dla nas zawsze wielkie wydarzenie, niezależnie czy gramy dla 200 osób czy 20. Gramy z wielką przyjemnością i dla przyjemności. Robimy to od 15 lat więc weszło nam to w krew, więc jeśli z jakiegoś powodu nie mamy koncertu lub próby, lepiej do nas nie podchodzić. /śmiech/
VII: Gdybym mógł, wybrałbym się w trasę koncertową z:
Jest tych zespołów tyle, że nie sposób wszystkich wymienić. Tak z marszu, bez dłuższego zastanawiania są to: Jimi Hendrix, Faith No More, Ministry, Porno for Pyros, Pearl Jam, L7 – o tak! L7 to był żywioł.
VIII: Praca w studiu to dla mnie:
Czysta przyjemność. Nie wyobrażam sobie innej pracy. Na szczęście jestem już w tej dobrej sytuacji, w której posiadając domowe studio mogę nagrywać kiedy chcę i jak chcę. Ten warsztat jest niezbędny do pracy muzyka. Ale! Wciąż pamiętam lata 90-te. Wówczas nagranie kasety demo graniczyło z cudem. Pewnie dlatego tak bardzo to doceniam.
IX: Mój ulubiony utwór Lecter to:
W trakcie procesu tworzenia tej płyty przechodziłem różne fazy fascynacji poszczególnymi utworami. Teraz jestem na etapie „Sign”. Ten utwór  powstał jako jeden z pierwszych. Po prostu lubię klimat w jaki mnie wprowadza. Jest tam przestrzeń pomiędzy nutami i piękne solo trąbki.
X: Moje muzyczne marzenie:
Zaśpiewać w duecie z Davidem Bowie, stworzyć i nagrać płytę w L.A., pojechać na dwuletnią trasę koncertową.
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s