Cover Art – „Night Of The Red Sky” Joseph Magazine


Udany debiut płytowy Joseph Magazine zdobi równie udana baśniowa, senna okładka. O historii jej powstania opowiedział nam Bartosz Socha, gitarzysta zespołu:

„Historia powstawania okładki jest bardzo zawiła. Początkowo chcieliśmy to zlecić naszym rodzimym grafikom, ale po usłyszeniu cen typu 16, 18 tysięcy, stwierdziliśmy, że cos tu jest nie tak… Mieliśmy wizję okładki od samego początku i wszyscy odpowiadali na to w następujący sposób „oooohooohoooo Panooowie”. Byliśmy tym lekko podłamani, ponieważ nie chcieliśmy byle czego. Wiedzieliśmy, że okładka naszej płyty musi być taka, że jak ktoś będzie szedł alejką sklepu z płytami to rzuci się ona w oczy. Nasze pierwsze próby podejmowane z samozwańczymi artystami sprawiały, że byliśmy coraz bardziej podłamani. Dochodziło do sytuacji, w których ktoś sadzał na okładce Jezusa na jakiejś drodze, a wkoło były latające kwadraty… /śmiech/ i to nie jest żart!!! W końcu stwierdziliśmy z Marcinem /Waleckim/, że może by napisać do Mattiasa Norena. Ja zawsze byłem pod wrażeniem jego prac, ale obawiałem się, że zabije nas ceną. Mieliśmy swój budżet i to całkiem spory na sfinalizowanie tego wszystkiego, ale budżet był przewidziany również na inne posunięcia związane z finalizowaniem płyty jako produktu. Stwierdziliśmy, że zapytać nie zaszkodzi. Marcin napisał do Mattiasa z zapytaniem o wycenę. Przyszła odpowiedź bardzo szybko i cena, którą chciał Mattias była po prostu… nie potrafię nawet tego opisać. Była idealna. Okazało się, że tak naprawdę nie trzeba wydawać na piękną okładkę więcej niż 5 tysięcy złotych. To był moment takiego zderzenia z rzeczywistością, gdzie nasi artyści graficy nie potrafili podołać z tematem, wołając dwa razy większe pieniądze. Tak więc rozpoczęliśmy współpracę z Mattiasem. Wspaniały facet. Był pod wielkim wrażeniem naszej muzyki i bardzo się cieszył, że może być częścią całości. Nawet zasięgałem u niego opinii po finalnych miksach płyty. Był jedną z osób, które dostały materiał do oceny. Pomimo krótkiego okresu czasu naszej znajomości przypadliśmy sobie do gustu i zaprzyjaźniliśmy się. Do dziś rozmawiamy i pisujemy do siebie. Wiemy na pewno, że będzie on robił okładkę naszej kolejnej płyty.

Praca nad tą okładką była długa i ciężka. Tak jak wspomniałem, mieliśmy swoją wizję tego wszystkiego i Mattias cierpliwie działał. Pobiliśmy rekord w ilości poprawek w jego całej 11 czy 12 letniej karierze!!! /śmiech/ 22 albo 24 poprawki. /śmiech/ Ja i Marcin jesteśmy baaardzo upierdliwi niestety, ale to procentuje. /śmiech/ Zależało nam na tym żeby przód i tył okładki były jakby jednym obrazkiem. Na przodzie widać rozstąpione niebo, a na tyle widok z tego rozstąpionego nieba od drugiej strony. Doszliśmy w końcu do etapu, w którym niby wszystko było OK, ale coś nam ciągle nie pasowało. Tak naprawdę nawet robocze szkice Mattiasa były po prostu piękne /śmiech/ i ciężko było się do czegoś przyczepić, natomiast wiedzieliśmy, że to musi być wypieszczony temat. Stwierdziliśmy, że musimy sobie dać chwilę czasu i wzajemnie od tego odpocząć. Wysłaliśmy Mattiasa na urlop na dwa tygodnie z tego co pamiętam. Mattias pojechał gdzieś tam z rodziną, a my nie otwieraliśmy projektu okładki mniej więcej tyle samo czasu. Po upływie dwóch tygodni wróciliśmy do tematu. I tak siedziałem wtedy chyba z Mattiasem na jakimś komunikatorze i napisałem: Mattias nie mam pojęcia… rób co chcesz. /śmiech/

I zrobił! I to była okładka którą znamy teraz. /śmiech/ Po 7 miesiącach walki doszliśmy do punktu, od którego mogliśmy zacząć, ale cóż… jak to w życiu bywa, każdy musi odbyć swoją podróż.”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s