Dekalog Marcina Szadyna, czyli… 10. pytań do basisty Joseph Magazine


marcin_szadyn_josephmagazineI: Nie zostałbym muzykiem, gdyby nie:
Nie zostałbym muzykiem, gdyby nie stary adapter mojej mamy, którego katowałem godzinami słuchając jako dzieciak różnych bzdur ze starych, porysowanych winyli. Nie byłbym nim też, gdyby nie możliwość zarobienia miliona dolców, mieszkania w Los Angeles, posiadania dziesięciu kochanek i niezawracania sobie głowy żadnym chodzeniem do pracy. /śmiech/
II: Płyta, która wywarła na mnie największe wrażenie:
W zasadzie to nie ma takiej. Właściwie mówiąc, nie podchodzę do muzyki w taki sposób, że mógłbym taką wybrać. Każdy wykonawca jest inny. Muzyka to nie sport i tu nie ma lepszych tylko po prostu inni. Ale wybierając już tak na siłę, to wyróżniłbym „Painkiller” Judas Priest. Moc tej płyty wyrywa po prostu z buciorów. Chłopaki z Joseph Magazine też nagrali całkiem fajną płytkę. /śmiech/
III: Wykonawca, który wpłynął na moje podejście do muzyki:
Po świecie chodzi paru takich facetów, którzy mocno są zapisani w mojej świadomości i chęć bycia takim, jak oni, nie opuszcza mnie nawet kiedy śpię. /śmiech/ Ogień sceniczny Steve’a Harrisa z Iron Maiden sprawia, że cały czas mam obolałe duże palce u stóp z powodu uderzającej w nie ustawicznie szczęki kiedy go oglądam w akcji. Cwaniacki wygląd Duffa McKagana z Guns ‘n’ Roses, papieroch w ustach przy graniu koncertów, zawsze robiły na mnie wrażenie. Ten gość to klasyka rockowego basisty. No i Lemmy z jego niesamowitym umiłowaniem do Jacka Danielsa. /śmiech/ Sumując te trzy postacie w jedno, chciałbym tak jak Harris biegać po scenie mając ponad 50 lat, zabijająco wyglądać jak Duff i mieć tak mocną głowę jak Lemmy. /śmiech/
IV: Koncert, którego nigdy nie zapomnę to:
 Z już zagranych, mam nadzieję, że taki ciągle nadchodzi. Z zagranych przez kogoś, musiałbym wymienić wszystkie koncerty Iron Maiden. Nie ma nic wspanialszego, przynajmniej dla mnie, jak Ironi na scenie. Grają i wyglądają z takim wykopem i ogniem, że pęd powietrza wyrywa włosy z głowy. /śmiech/
V: W muzyce najbardziej liczy się dla mnie:
W muzyce najbardziej liczy się dla mnie granie na żywo. Każdy koncert to w moim odczuciu muzyczne święto. Wspaniale jest stać z basem na scenie i grać dla ludzi, którym się to w dodatku podoba. /śmiech/ Nie bez znaczenia jest też piwko wypijane po tych koncertach do późnych godzin nocnych. /śmiech/ Dążenie do tego, by coraz lepiej grać, bo ćwiczenie na basie to moja pasja. Nawet przy ćwiczeniu trudnych partii technicznych, odpoczywam psychicznie i czuję się całkiem fajnie zrelaksowany po kilku godzinach z basem. /śmiech/
VI: Nasze koncerty to dla mnie:
Nasze koncerty to dla mnie najważniejszy aspekt tego całego przedsięwzięcia muzycznego. Granie koncertów zawsze mnie rajcowało a z Joseph Magazine mogę to robić tak często, jak nigdy dotąd. Wychodząc na scenę czuję, że życie ma sens. No i pokoncertowe powodzenie u naszych fanek, uff!!!
VII: Gdybym mógł, wybrałbym się w trasę koncertową z:
Gdybym mógł to pojechałbym w trasę muzyczną oczywiście ze wszystkimi moimi idolami i wzorami, którzy kształtowali mnie jako basistę i muzyka, na przestrzeni tych wszystkich zmarnowanych na rock and rollu lat, jak mówi moja mama. Poza tym marzy mi sie porządna, roczna trasa koncertowa z Joseph Magazine, ze wszystkimi jej uciążliwościami typu piękne kobiety, autografy, zdjęcia, wywiady i nocne biby na maksa!!!
VIII: Praca w studiu to dla mnie:
Praca w studiu to dla mnie możliwość ćwiczenia dokładności w wykonaniu materiału, możliwość odsłuchania zarejestrowanego utworu, eliminowania tego, co złe i dopracowywania rzeczy, które wpływają na to, że dany kawałek ma lepsze uderzenie bądź fajny klimat. To także przyjemność pracy z Sochą, Waleckim, Brodowskim i Struszczykiem. Wszyscy oni są świetnymi muzykami i tworzymy pakę ludzi, którzy świetnie się czują w swoim towarzystwie. Nigdy nie jest nudno.
IX: Mój ulubiony utwór Joseph Magazine to:
Moje ulubione numery z płyty to wszystkie od 1 do 12. Typując bardziej szczegółowo, na pewno wyróżniłbym „Liquid Dream” i „Tower” za dającą możliwość zamiatania włosami podłogę moc, „Heremit” i „Night Of The Red Sky” za klimat oraz „Flashback” i „Beginning” za wirtuozerstwo. /śmiech/ Kto ma płytę to wie, o co mi chodzi z dwoma ostatnimi tytułami.
X: Moje muzyczne marzenie:
Chyba się nie spełni, ale jeśli byłoby inaczej, to mógłbym być legendą światowej rockowej gitary basowej, jak Harris, McKagan , Sheehan i paru innych. /śmiech/ Marzeń związanych z muzyką jest zresztą wiele w mojej głowie, ale Joseph Magazine powoli sprawia, że stają się one rzeczywistością. Ciągle nie udało się jeszcze zrobić kultowego numeru z wyrzuceniem telewizora oknem w hotelowym pokoju. Chciałbym, żeby muzyka Joseph Magazine ściągała na nasze koncerty jak najwięcej fajnych i ładnych dziewczyn. Chciałbym również objechać z Josephem cały świat!!
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s