Wywiad z zespołem Joseph Magazine


Zaraz po koncercie w Klubie Lizard King, zespół Joseph Magazine ocenił swój występ i atmosferę w klubie. Gorące wrażenia notował przedstawiciel Rockella.pl.

Joseph Magazine /fot. Paulina Orzechowska/

Mateusz Siedlecki: Muszę przyznać, że Wasz koncert zrobił na mnie ogromne wrażenie. Chciałem jednak spytać o Wasze odczucia? Jak Wam się grało w toruńskim Lizard Kingu?

Joseph Magazine: Przede wszystkim bardzo spodobało nam się to miejsce. Klub ma bardzo ciekawy klimat i fajną, wysoką scenę. Jesteśmy bardzo zadowoleni z nagłośnienia i świateł. Na pewno był to jeden z najlepszych koncertów jakie do tej pory zagraliśmy, zdecydowanie warto było tu przyjechać. Na pewno wrócimy jeszcze do Torunia.

MS: A jak ocenilibyście postawę publiczności? Większość po prostu siedziała przy stolikach…

JM: Faktycznie, można to uznać za minus. Ale z drugiej strony nie ma się co dziwić – zespół nie jest jeszcze na tyle popularny, żeby skupiać pod sceną tłumy. Publiczność była spokojna, ale to nie zmienia faktu, że słuchała nas z uwagą. Najlepiej świadczą o tym pozytywne reakcje po zakończeniu każdego z utworów.

MS: Skoro mowa o utworach – dlaczego zrezygnowaliście z końcowej wokalizy w „Holy Land”? Bardzo zabrakło mi też „Reflection”…

JM: Ta partia wokalu była nagrywana na pięciu ścieżkach, dlatego zdecydowaliśmy, że albo odśpiewamy ją na najwyższym poziomie, albo wcale. Musimy najpierw wykształcić się wokalnie, myślimy o chórkach, skoro i tak na scenie stoi nas pięciu. Wokaliza z czasem na pewno się pojawi. Co do „Reflection”, to grywaliśmy go już na koncertach, jednak często po jego zakończeniu spotykaliśmy się z brakiem reakcji publiczności. Ten utwór jest stosunkowo krótki, przez co ludzie nie znający płyty, czekali na jego dalszy ciąg. Dlatego postanowiliśmy póki co zrezygnować z grania tego kawałka.

MS: Pozostańmy jeszcze chwilę przy reakcji publiczności. Na po koncertowym papierosie usłyszałem podchmieloną opinię, że jako zespół jesteście słabi rytmicznie…

JM: No skoro ktoś tak stwierdził, to rzeczywiście musi tak być! /śmiech/ A tak serio, to jesteśmy bardzo otwarci na wszelką krytykę, ze szczególnym wskazaniem na tę konstruktywną.

MS: Po prostu, żeby Was słuchać trzeba używać mózgu…

JM: Fajnie, że wreszcie ktoś to zauważył… /śmiech/

MS: Wiem, że jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie żeby o to pytać, ale czy myśleliście już o kolejnej płycie?

JM: Na to mamy jeszcze sporo czasu. „Night of the Red Sky” cieszy się dużą popularnością. Aktualnie sprzedaliśmy wszystkie egzemplarze, nawet swoje prywatne /śmiech/. Teraz musimy czekać na nową dostawę i skupić się na ciężkiej pracy związanej z promowaniem albumu. Potem przyjdzie czas na odpoczynek, zresetowanie mózgu i dopiero będziemy myśleć co dalej. Nie chcemy żeby druga płyta była odegraniem pierwszej.

MS: Jakie są więc Wasze najbliższe plany?

JM: Światowe tournée! Ale najpierw piwo… /śmiech/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s