Dekalog Krzysztofa Pakuły, czyli… 10. pytań do perkusisty zespołu Lebowski


krzysztof_pakula_lebowskiI: Nie zostałbym muzykiem, gdyby nie:

Film Milosa Formana „Hair”. To było coś, co zaraziło mnie do kina i do muzyki, ale jak widać to drugie przeważyło. A może jednak „Abbey Road” The Beatles wysłuchane w 6-tej klasie podstawówki u kumpla na adapterze jego ojca?

II: Płyta, która wywarła na mnie największe wrażenie:

Zdecydowanie „The Wall” Pink Floyd. Ale to pierwsze największe wrażenie, bo z czystym sumieniem muszę też wymienić tu „Gone To Earth” Davida Sylviana, czy „Tutu” Milesa Davisa.

III: Wykonawca, który wpłynął na moje podejście do muzyki:

Miles Davis. Od niego nauczyłem się, że ważne są różne gatunki muzyczne i nie można zamykać się w obrębie jednego. Zresztą muzyka dzieli się tylko na dobrą i złą, a może na tą, która się podoba lub nie. Nieważne. Dzięki Davisowi pokochałem jazz, a na rock spojrzałem z zupełnie innej strony. A przy okazji serdecznie polecam lekturę „Ja Miles”, ale zdecydowanie w tłumaczeniu Tomasza Tłuczkiewicza.

IV: Koncert, którego nigdy nie zapomnę to:

Koncert, którego nigdy nie zapomnę widziałem półtora roku temu w Szczecinie. Zawitał wtedy do naszej filharmonii Nils Petter Molvaer z zespołem i to, co panowie zagrali na scenie po prostu powaliło mnie na kolana. Zresztą całość dopracowana była w najmniejszych szczegółach, począwszy od muzyki i jej wykonania, poprzez nagłośnienie, a kończąc na wizualizacjach.

V: W muzyce najbardziej liczy się dla mnie:

Nostalgia i melancholia. Nie będę ukrywał, że najbardziej podobają mi się – mówiąc trywialnie – smutne piosenki.

VI: Nasze koncerty to dla mnie:

Swego rodzaju święto i jego celebracja przejawiająca się od prozaicznego rozstawienia sprzętu, przez rytualne i uduchowione zagranie poszczególnych utworów, aż do spotkania ze znajomymi i fanami. Wszystko jest ważne, nawet ta pełna niedogodności podróż w busie.

VII: Gdybym mógł, wybrałbym się w trasę koncertową z:

Gdybym mógł, wybrałbym się w trasę koncertową z Peterem Gabrielem. To po prostu zwierzę koncertowe. Każdy jego koncert to cudowny spektakl, nie tylko muzyczny, ale uzupełniony elementami teatru i sztuk wizualnych. A wszystko to przy udziale muzyków z najwyższej półki np. Tony Levin czy Manu Katche.

VIII: Praca w studiu to dla mnie:

Bardzo wymagający moment związany z muzyką. Najwyższe skupienie i skrupulatność w pracy nad maszyną, jaką jest perkusja, bywa stresujące i deprymujące. Ale trzeba to przełamać, a dzięki współpracy z Marcinem Grzegorczykiem zawsze się to udawało i szło w odpowiednią stronę.

IX: Mój ulubiony utwór Lebowski to:

Jeśli chodzi o płytę to „Storyteller” – z jednej strony bardzo stonowany i atmosferyczny, a z drugiej, dzięki kwestii Zdzisława Maklakiewicza, przepełniony emocjami. A jeśli chodzi o ulubiony nasz utwór z programu, który wykonujemy na koncertach, to na pewno „Slightly Inhuman”, również naładowany emocjami, choć już zupełnie innymi i wręcz z zabójczą dynamiką. Jak się go słucha to aż boli, wszystko…

X: Moje muzyczne marzenie:

Zmaterializowanie nowego materiału w postaci płyty. Ale to jeszcze trochę czasu upłynie, tym bardziej, że „Cinematic” to nasze ukochane dziecko, które ma jeszcze wiele do powiedzenia.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s