Dekalog Marcina Grzegorczyka, czyli… 10. pytań do gitarzysty zespołu Lebowski


I. Nie zostałbym muzykiem, gdyby nie:

Dwa koncerty Metalliki w Katowicach w 1987 roku i niezwykłe szczęście w postaci udziału w czymś, co obecnie nazywa się „after party”. Okazało się, że mieszkamy w tym samym hotelu co zespół i gdy w windzie natknąłem się na Larsa Urlicha, ugięły się pode mną kolana. Nie jestem  stanie przecenić wpływu tych dwóch dni na moją przyszłość – nastolatek z PRL-u spotykający swych idoli, którzy okazują się zwykłymi, sympatycznymi kolesiami, bez cienia gwiazdorstwa – to musiało zaowocować.


II. Płyta, która wywarła na mnie największe wrażenie:

Metallica „Master of Puppets” – pierwszy metalowy album jaki usłyszałem w życiu, po którym już nic nie było takie samo.

Miles Davis „Tutu” – jak wyżej tylko w jazzie, na dodatek w tym samym czasie.

Peter Gabrel „Passion” – zapoczątkował mój flirt z world music, zakończony małżeństwem i trójką dzieci. /śmiech/

III. Wykonawca, który wpłynął na moje podejście do muzyki:

To nudne, ale Metallica. Dokumenty “A Year and a Half in the Life of Metallica” i “Some Kind of Monster”, z bolesną czasem szczerością, ukazujące kulisy pracy studyjnej, są moim zdaniem biblią dla każdego młodego muzyka.

IV. Koncert, którego nigdy nie zapomnę to:

Jest jeszcze przed nami.

V. W muzyce najbardziej liczy się dla mnie:

Piękno i oddziaływanie na emocje, w końcu muzyka jest najbardziej metafizyczną ze sztuk.

VI. Nasze koncerty to dla mnie:

Stres organizacyjny, trema, wysiłek fizyczny, zmęczenie podróżami i ogromna satysfakcja. Mieliśmy długą przerwę w regularnym koncertowaniu – teraz powoli staje się to dla nas rutyną w jak najbardziej pozytywnym sensie. Uwielbiamy to!

VII. Gdybym mógł, wybrałbym się w trasę koncertową z:

Patem Metheny lub Jeffem Beckiem – by uczyć się od najlepszych.

VIII. Praca w studiu to dla mnie:

Wyzwanie i adrenalina. Uwielbiam ten dosyć skomplikowany proces twórczy, gdy z pojedynczych dźwięków, pomysłów, muzycznych fraz, udaje się dzięki współpracy i odrobinie szaleństwa stworzyć coś, czego wartość końcowa jest większa niż prosta suma elementów składowych. Zwą to chyba synergią. /śmiech/

IX. Mój ulubiony utwór Lebowski to:

„137 sec.” – oddaje mój złożony, eklektyczny stosunek do muzyki. Jest w nim prawie wszystko co lubię w muzyce – mocne riffy, etniczne wokale, walking kontrabasu, klimatyczne moogi. To fajny utwór. /śmiech/

X. Moje muzyczne marzenie:

By rozwój muzyczny Lebowskiego trwał i by udało nam się przekuć wirtualny sukces „Cinematika” mierzony pozycją w rankingach, podsumowaniach, dziesiątkami recenzji z różnych zakątków świata, na realną, silną pozycję zespołu na rynku.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s