Recenzja Adrenaline Mob „Omerta” /2012/


Zamienił stryjek…

Każde określenie nowo powstałego zespołu mianem „supergrupy”, jeszcze przed ukazaniem się
oficjalnego wydawnictwa w postaci długogrającego albumu, określiłbym jako zbyt pochopne. Tym,
co podlega ocenie jest przecież sama muzyka, a skład personalny zespołu jest tu sprawą drugorzędną. Historia muzyki już niejednokrotnie pokazała, że na takie miano trzeba sobie najpierw zapracować.

Adrenaline Mob uzyskała ten status dzięki obecności w jej składzie byłego perkusisty Dream Theater,  Mike’a Portnoya i głównie z tego powodu, wydaniu płyty towarzyszył niesamowity szum medialny.
Czy Portnoy wraz ze swoimi nowymi kolegami sprostał oczekiwaniom wielbiącej go publiczności?
Inne rozwiązanie wydaje się być niemożliwe – w końcu mówimy tu o supergrupie.

Ewidentnych nawiązań do twórczości Dream Theater tu nie ma. Chociaż na upartego to i z Kubusia Puchatka można zrobić nazistę. Odmienną stylistykę słychać tu jednak gołym uchem. Nie ma tu,
ani kilkunastominutowych, rozbudowanych kompozycji, ani częstych rytmicznych łamańców.
Utwory zawarte na „Omerta” są zaaranżowane w stary, schematyczny zwrotkowo-refrenowy sposób.

Linie melodyczne, a więc charakterystyczna cecha estetyki heavy metalu, brzmią tu bardzo wtórnie. Irytująco wysoki poziom przewidywalności utworów sprawia, że nie można oprzeć się wrażeniu, że nagrywając ten album, muzycy nie wykorzystali w pełni swojego /ogromnego przecież/
kompozycyjnego potencjału. Jedynym atutem tego albumu są dość ciekawe, ale na pewno nie
odkrywcze, gitarowe solówki.

Płyta wydaje się być nagrana na odwal. Utwory nawiązują wprawdzie do różnych gatunków, nie zmienia to jednak faktu, że muzycznie nie są one ani charakterystyczne, ani wyjątkowe, ani dobre. Nie wiem czy nadanie albumowi tytułu „Omerta” /wł. zmowa milczenia/ jest tu znaczące, czy całkowicie przypadkowe. Wypadało po prostu milczeć i w skupieniu nagrać ciekawy i dopracowany album z Portnoyem na pokładzie –  wtedy mielibyśmy ciszę przed burzą, a tak – media zaserwowały nam burzę przed ciszą. Wykorzystywanie nazwiska i nagrywanie popłuczyn po sobie samym zdecydowanie nie jest cool. Event nie płyta.

Mateusz Siedlecki

Ocena 5/10
Adrenaline Mob  „Omerta” /2012/
Skład: Russell Allen – voc, Rich Ward – g, Mike Orlando – g, Paul Di Leo – bg, Mike Portnoy – dr
Wydawca: Century Media

Tracklista:

1. Undaunted /4:44/
2. Psychosane /4:37/
3. Indifferent /4:30/
4. All On The Line /4:20/
5. Hit The Wall /6:32/
6. Feelin’ Me /3:55/
7. Come Undone /4:50/
8. Believe Me /3:59/
9. Down To The Floor /3:33/
10. Angel Sky /4:25/
11. Freight Train /4:13/

Advertisements

One thought on “Recenzja Adrenaline Mob „Omerta” /2012/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s