Recenzja Anathema „We’re Here Because We’re Here” /2010/


anathema_coverAnathema, od swoich początków, do chwili obecnej, przeszła bardzo długa drogę, jaka dzieli zespoły doom metalowe, od tych, poruszających się w progresywnej stylistyce. A płytą „We’re Here Because We’re Here” dołączyła do ścisłej czołówki. W plebiscycie prestiżowego brytyjskiego miesięcznika „Classic Rock Magazine”, zajęła nawet 1 miejsce w głosowaniu czytelników na najlepsze albumy progresywne 2010 roku.

Rzeczywiście jest to bardzo dobre wydawnictwo, biorąc pod uwagę nie tylko dyskografię Anathemy, ale scenę progresywną w ogóle. Utwory są bogato i ciekawie zaaranżowane, zagrane z pasją, uzupełnione bardzo emocjonalnymi wokalami. Dwie pierwsze piosenki, „Thin Air” i „Summer Night Horizon”, to dynamiczne rockowe kompozycje, które świetnie wprowadzają słuchacza w atmosferę płyty. Balladowe „Dreaming Light” pokazuje zespół z innej, spokojniejszej strony, podobnie jak „Everything” z ciekawym klawiszowym wstępem i zaśpiewanym z pasją damsko-męskim wokalnym dwugłosem. Pozostające w tym klimacie „Angels Walk Among Us”, bezbłędnie oddaje tytuł piosenki. Na szczególną uwagę zasługuje tu ponownie linia wokalu, wyrażająca wszystkie emocje opisane w tekście tego utworu. Przy „Presence” tempo płyty jeszcze zwalnia, ale ten niespełna trzyminutowy utwór, to logiczna kontynuacja nastroju na tym albumie. Melodeklamacja na początku, delikatne dźwięki w tle i kobiecy śpiew w drugiej części utworu, powodują, że to jedna z pereł na tej płycie. Następujący po nim „A Simple Mistake” zachwyca od pierwszych dźwięków. Przez ponad 8 minut muzyki udało się Anathemie postawić kropkę nad „i”, poprowadzić słuchacza przez wszystkie najpiękniejsze barwy, z jakich słynie rock progresywny. To kluczowy moment tego albumu. „Get Off, Get Out” to powrót do żywszego, rockowego grania z początku albumu. W „Universal” mamy natomiast kolejny przykład niezwykłej zdolności Anathemy do budowania emocji, które wbijają słuchacza w fotel i nie pozwalają się otrząsnąć. Podobnie kończący płytę „Hindsight”, który nie pozwala się z fotela podnieść jeszcze długo po tym, jak wybrzmią ostatnie dźwięki.

Takie płyty nie zdarzają się często i dlatego warto po nią sięgnąć i docenić ogromną emocjonalną pracę, jaką wykonała Anathema dzieląc się z nami swoją twórczością po 7 latach przerwy. Praca, którą wykonał Steven Wilson przy miksach, też jest zauważalna i nie pozostaje bez znaczenia na ostateczny kształt albumu. Z nazwisk znanych z albumów Porcupine Tree mamy jeszcze jedno – współodpowiedzialność za oprawę graficzną płyty wziął na siebie Lasse Hoile.

ocena: 9/10

Anathema „We’re Here Because We’re Here” /2010/
Skład: Vincent Cavanagh – voc, g / Daniel Cavanagh – g, voc, kbds / Les Smith – kbds / Jamie Cavanagh – bg / John Douglas – dr / Ville Valo (HIM) – voc (Angels Walk Among Us)
Wydawca: KScope

Tracklista:
1. Thin Air /5:59/
2. Summernight Horizon /4:12/
3. Dreaming Light /5:47/
4. Everything /5:05/
5. Angels Walk Among Us /5:17/
6. Presence /2:58/
7. A Simple Mistake /8:14/
8. Get Off, Get Out /5:01/
9. Universal /7:19/
10. Hindsight /8:10/

Reklamy

One thought on “Recenzja Anathema „We’re Here Because We’re Here” /2010/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s