Recenzja Kiss „Sonic Boom” /2009/


Kto tak jeszcze dzisiaj gra?

Kto tak jeszcze dzisiaj gra? No właśnie… Zadałem sobie to pytanie i trudno było znaleźć odpowiedź… Kiss to kapela, którą, albo się kocha, albo nienawidzi. Ja kocham i dlatego recenzja tej płyty będzie zapewne subiektywna, napisana przez muzyka-gitarzystę i kompozytora, który, można powiedzieć, wychował się na tym zespole… chociaż nie tylko. Liderzy Kiss – Gene Simmons i Paul Stanley powiedzieli kiedyś w jednym z wywiadów, że ich zespół powstał pod wpływem fascynacji The Beatles  i słychać to w każdym dźwięku „Sonic Boom”. Jest tu również powrót do korzeni – takich płyt jak „Kiss”, „Destroyer”, „Hotter Than Hell”. Słychać wszystko to, co najlepsze w ich twórczości. Świetne riffy i melodie zagrane i zaśpiewane z żywiołowością i pasją. Jest tu zachowany ten charakterystyczny dla Kiss klimat utworów i rozpoznawalny styl.

Rozpoczynający płytę singlowy ,,Modern Day Delilah” to prosty riff, na bazie którego została zbudowana kapitalna melodia wpadająca w ucho od pierwszego przesłuchania. „Russian Roulette” – pięknie drapiący bas i luzacka wokaliza Simmonsa, a już za chwilę w „Never Enough” rasowe rockendrolowe solo z rytmicznym refrenem. W dobrej starej stylistyce mieści się „Yes, I Now”. Ten utwór ma coś z „Nothin to Lose” z pierwszej płyty zespołu. Natomiast „Stand” to już pokaz talentu do tworzenia melodii! Szlachetność tego utworu jest zaskakująca! Melodia, powiedziałbym, sama układa się w głowie i śpiewamy razem z Kiss! Na uwagę zasługuję też utwór Thayera pt. „When Lightning Strikes” – typowe rockowe granie z fajnym refrenem i ciekawym solo gitarowym. Thayer również śpiewa w tym kawałku z całkiem niezłym feelingiem. A propos śpiewu – byłem bardzo mile zaskoczony barwą głosu Erica – teraz już wiem skąd ten pseudonim artystyczny – Singer. Wystarczy posłuchać ,,All for the Glory”.

Osobiście połykam ten krążek w całości, nie ma słabych punktów… no może poza okładką?! Kiss nie ma absolutnie żadnego problemu z melodiami, które pojawiają się w każdym utworze. Każdy kto choć trochę komponuje, wie jak trudno stworzyć dobrą melodię. Najnowsza płyta nowojorczyków to powrót do tego, co robili ponad trzydzieści lat temu, a co nie straciło blasku i w dalszym ciągu intryguje. To, co najlepsze w rock n’rollu lat siedemdziesiątych podali w nowoczesnej formie i świetnej produkcji. Pozazdrościć ucha chłopakom! Na koniec jeszcze jedno – wbrew wszelkim opiniom o kiczu scenicznym i obciachu, jaki ponoć prezentują, pokazali światu, że w dalszym ciągu są wielkimi muzykami. Byłem, widziałem na żywo.
You want the Best? You got the Best! The hottest band in the World – Kiss!

Czoper

ocena: 9/10

Kiss „Sonic Boom” /2009/
Skład: Paul Stanley – g, voc; Gene Simmons – bg, voc; Tommy Thayer – g; Eric Singer – dr
Wydawca: Roadrunner/Metalmind

Tracklista:
1. Modern Day Delilah /3:37/
2. Russian Roulette /4:34/
3.Never Enough /3:26/
4. Yes I Know (Nobody’s Perfect) /3:02/
5. Stand /4:50/
6. Hot and Cold /3:36/
7. All For The Glory /3:51/
8. Danger Us 4:22
9. I’m An Animal /3:47/
10. When Lightning Strikes /3:43/
11. Say Yeah /4:28/

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Recenzja Kiss „Sonic Boom” /2009/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s