Recenzja Lecznica Stałych Doznań „Moje trudne dziecko” /2011/


Nie sposób przejść obok niej obojętnie.

Płyta „Moje trudne dziecko”, udanie debiutującego zespołu Lecznica Stałych Doznań, jest jak skrzyżowanie dobrego horroru z poezją Charles’a Baudelaire’a w wersji audio. Dlaczego? Już wyjaśniam.

„aktywacja nowych przeżyć wewnętrznych”

Po  pierwsze, już sama nazwa zespołu, którą na własny użytek tłumaczę sobie, jako coś, co ma wyrywać słuchacza z gnuśnej, zastanej, sztywno zdefiniowanej rzeczywistości, jest niepokojąca, a wyobrażenie takiego miejsca budzi lęk. Pierwszy plus.

„moje trudne dziecko”

Po drugie – okładka. Widać na niej pozornie grzecznego, poukładanego, porządnie ubranego chłopca. Pozornie, bo „moje trudne dziecko” trzyma w jednej ręce książkę z wyzywającą nagą kobietą na okładce i dwuznacznym tytułem LSD, a w drugiej, w geście Hamleta, nadgryzione jabłko zamiast czaszki. A wszystko, poza jabłkiem, utrzymane jest w szaro-czarnych barwach. Drugi plus.

„daj mi ocean krwi”

Po trzecie – teksty. Krew, psy, noże, zepsuta telewizja, oto tematyka, która przewija się w lirycznej warstwie płyty. Słowa, które słyszymy nie są ani łatwe, ani nie zostały napisane, aby można je było przyjemnie nucić. Nie można im jednak odmówić ciekawych naturalistycznych wizji i ambicji dotarcia do wybrednego słuchacza, którego nie da się zbyć byle czym. Trzeci plus.

„znane nam otoczenie ulega transformacji”

W warstwie muzycznej Lecznica Stałych Doznań funduje nam kilkadziesiąt minut różnorodnej muzyki, u której podstaw, jak wspólny mianownik, leży alternatywna odmiana rocka. „Moje trudne dziecko” czasem brzmi łagodnie /„Pierwszy kontakt z dźwiękiem”/, czasem na wskroś rockowo /”Kanibalizm Naszych Czasów”/. Raz muzyka LSD podszyta jest bluesem /”Autopsja I”/, raz to czyste alternatywne granie /”Świadek”/. W każdej odsłonie jednak jest przekonująca, świetna kompozycyjnie, wykonawczo i wokalnie. Stanowi idealne dopełnienie tekstów, okładki i nazwy zespołu. Czwarty plus.

Wymienione dowody potwierdzają postawioną przeze mnie na początku tezę i lokują „Moje Trudne Dziecko” wśród najciekawszych płyt, jakie przyniósł nam 2011 rok. Muzyczna propozycja Lecznicy Stałych Doznań nie jest dla każdego, ale tak jak obok horrorów i poezji Baudelaire’a, nie sposób jej nie zauważyć  i przejść obok niej obojętnie.

Editor

Ocena: 8/10

Lecznica Stałych Doznań „Moje trudne dziecko” /2011/
Skład: Marcin Żudrak – voc, Aleksiej Kutia – g, Michał Pawlak – bg, Mateusz Bagiński – dr
Wydawca: Lecznica Stałych Doznań

Tracklista:

1. Pierwszy kontakt z dźwiękiem /3:12/
2. Kanibalizm Naszych Czasów /6:23/
3. Cirrus /4:26/
4. Syntezja I /1:40/
5. Syntezja II /3:46/
6. Izo TV /8:30/
7. Po drugiej stronie lustra /5:43/
8. Autopsja I /3:05/
9. Autopsja II /2:35/
10. Świadek /5:43/
11. Baranek Dolly /4:09/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s