Recenzja Megadeth „TH1RT3EN” /2011/


Parszywa trzynastka.

Kiedy któryś z metalowych gigantów wydaje nowy album, rodzi się jedno zasadnicze pytanie – jak recenzować płytę zespołu, który od dziesięcioleci należy do ścisłej światowej czołówki? Głównym problemem staje się wybór odpowiedniego punktu odniesienia, dzięki któremu dokonana ocena będzie możliwie obiektywna.

Pytanie brzmi: czy taki album należy analizować przez pryzmat poprzedniej płyty, czy może całej dotychczasowej działalności zespołu? A może punktem odniesienia powinno być to, jak dany album wpisuje się w aktualnie panujące tendencje, innymi słowy – jaki jest jego wkład w rozwój współczesnej muzyki? Przyznam, że ja od zawsze byłem zwolennikiem tej ostatniej teorii.

Fani Megadeth z pewnością cenią ten zespół za muzyczną konsekwencję, której głównym źródłem jest osoba Dave’a Mustaine’a. Jego bezkompromisowość już wielokrotnie doprowadzała do licznych roszad w składzie grupy /analogiczną sytuację mamy z polskim Vaderem/. Dlatego też, mówiąc „Megadeth” należy bardzo uważać, zwłaszcza porównując stare i nowe płyty, ponieważ były one często nagrywane przez zupełnie innych ludzi.

„Th1r3en” jest kolejnym przykładem konsekwencji Mustaine’a. Mamy tu wszystko do czego zespół zdążył już nas przyzwyczaić. Typowo trashowe riffy przeplatają się z szybkimi solówkami, a całość napędzana jest przez dynamiczne partie sekcji rytmicznej. Tytuł utrudniający googlowanie sprawia, że oddani fani udają się do sklepu, po czym zgodnie podkreślają świeżość emanującą z nowych kompozycji. Szczerze mówiąc – nie bardzo ich rozumiem.

Jeżeli z kompozycji zawartych na „Th1rt3en” emanuje świeżość, to jest ona jedynie wynikiem wykorzystania najnowszych osiągnięć techniki. Wszelkie zawarte na tej płycie niuanse dotyczą płaszczyzny miksu, czy może szerzej – produkcji. Tym właśnie sposobem stare, trashowe standardy sprawiają złudne wrażenie nowości.

Jestem więcej niż pewny, że wszystkie znajdujące się na tej płycie riffy już po prostu słyszałem /czy to w wykonaniu Megadeth, czy też innych zespołów/. Solówki również utrzymane są w konwencji wczesnych płyt Metalliki. Album jest pełen 4-5 minutowych utworów o irytująco wysokim poziomie przewidywalności. Podobnie rzecz się ma w przypadku tekstów – manieryzm patetycznej apokalipsy wprowadzają tu hasła typu „beast, kill, blood, death, pain”. A na koniec mamy jeszcze oczywiście obligatoryjne „dust to dust”, bez którego prawdziwa metalowa płyta nie może mieć racji bytu.

Nie kwestionując wielkości zespołu, muszę stwierdzić, że jeżeli taka płyta mogłaby zrobić na kimś wrażenie, to musiałoby się to stać jakieś ćwierć wieku temu. Zderzenia z drugą dekadą XXI album po prostu nie wytrzymuje. Zespół ponownie zagrał to samo, co z jednej strony może cieszyć starych fanów, z drugiej jednak – wykazuje, że Mustaine nie ma zamiaru w jakikolwiek sposób modyfikować obranego kierunku, zamykając się tym samym w konwencji trash metalu końca lat 80-tych.

Podsumowując, nowa płyta Megadeth nie jest ani najcięższa, ani najszybsza, ani zaskakującą. Jednakże fani zespołu z pewnością nie będą zawiedzeni. Dla mnie jest to album, który trąci dinozaurem, reprezentując wymierający nurt, który z pewnością zasłuży kiedyś na emotkową świeczkę.

Mateusz Siedlecki

Ocena: 6/10

Megadeth „TH1RT3EN” /2011/
Skład: Dave Mustaine – g, voc, Chris Broderick – g, David Ellefson – bg, Shawn Drover – dr
Wydawca: Roadrunner Records

Tracklista:
1. Sudden Death /5:09/
2. Public Enemy No. 1″ /4:15/
3. Whose Life /Is It Anyways?/” /3:50/
4. We the People /4:33/
5. Guns, Drugs, & Money /4:19/
6. Never Dead /4:32/
7. New World Order /3:56/
8. Fast Lane /4:04/
9. Black Swan /4:10/
10. Wrecker /3:51/
11. Millennium of the Blind /4:15/
12. Deadly Nighthshade /4:55/
13. 13 /5:49/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s