Recenzja Perihellium „The War Machines” /2010/


perihellium_warmachines-cverKiedy pierwszy raz przesłuchałam „The War Machines”, wszystko zlało mi się w całość, jakby to był jeden utwór podzielony na 6 części. Każdy z nich jest bowiem ostry, z metalowym pazurem, czy raczej piłą tarczową, którą możemy zobaczyć na okładce i wierzchniej stronie samej płyty. Później jednak przesłuchałam płyty kolejny raz i kolejny, i jeszcze jeden, i dopiero wtedy zrozumiałam, że taki odbiór nie jest przypadkowy. Taka moc i potęga brzmienia były z pewnością świadomym zamierzeniem zespołu, perfekcyjnie osiągniętym na tej płycie. Od razu uprzedzę, że „The War Machines” nie jest płytą łatwą w odbiorze, to nie jest „muzyka do hotelowej windy”, jak to miało na przykład miejsce w przypadku „Less Is More” Marillionu. Do tej muzyki, zgodnie z nazwą zespołu, trzeba się zbliżyć, znaleźć w takim miejscu, gdzie do jej odbioru będzie odpowiednie miejsce, gdzie wszystkie znaczenia można poukładać w całość. Obejrzeć dokładnie okładkę, wsłuchać w teksty, zanurzyć w muzykę. Trzeba chcieć tam dotrzeć, ale zapewniam, że naprawdę warto.

Ostrzejsza odmiana muzyki progresywnej, jaką wykonuje Perihellium, jest mi bardzo bliska. Na płytę czekałam więc z nadzieją, że usłyszę ostro, dynamicznie grający zespół, który pokaże, że polska scena progresywna ma również świetnych przedstawicieli prog metalu. I nie zawiodłam się. Otwierające płytę „The Machines” to utwór, który zwala z nóg. Życzyłabym sobie, żeby wszystkie płyty zaczynały się od takiego kopnięcia. Od razu chce się słuchać dalej. Tak dobrze rozpoczynającą się ubiegłoroczną płytę, przypominam sobie, poza „The War Machines”, tylko jedną. Tylko „Black Country Communion” rozpoczyna się od równie potężnego uderzenia. A wracając do Perihellium – następujący po „The Machines” numer „Frozen Hell”, to kolejna porcja ostrej metalowej jazdy. Ponad 11 minut muzyki mija niespodziewanie szybko, bo jak za najlepszych czasów i nagrań Dream Theater, mamy tu tyle wątków, zmian tempa i ciekawych aranży, że niejeden zespół na pomysłach z tego numeru zbudowałby całą płytę. Dodatkowych wrażeń doświadczyłam słuchając tego numeru w samochodzie. Na oblodzonej ulicy, słowa „frozen hell, frozen land, frozen days, frozen nights”, nabrały bardzo bezpośredniego wymiaru. Trzeci na płycie – „Unreality” – nie daje odpocząć, ale po raz kolejny złożoność kompozycji tego numeru rekompensuje wszystko. „Unnamed Syndrome”, jedyny instrumentalny numer na płycie, sam w sobie mógłby stanowić studium przypadku metalowego grania. Słuchając tego utworu, zwróćcie choćby uwagę na podziały na wstępie, solo basu i marszowy motyw w centralnej części i powracający, wedle progresywnych reguł, gitarowy riff. Mistrzostwo świata. Przedostatni na płycie „Sol” to również klasyczna prog metalowa kompozycja. Wyjątkowo mocno zagrana i zaśpiewana. Czteroczęściowy, kończący „The War Machines”, „War Against You” zaczyna się delikatną partią gitary, ale nie dajcie się zwieść. Nawet klawisze, które pojawiają się chwilę później, zwiastują nadejście tej samej chropowatości i ostrości, w najlepszym wydaniu, które znamy z poprzednich numerów. To kolejna piosenka, która zwraca uwagę swoją złożoną formą i śpiewem, raz ocierającym się o growling, raz brzmiącym hard rockowo i nigdy nie tracącym niczego ze swej mocy.

Tak kończy się ta płyta tarnowskiego Perihellium, a mnie martwi tylko to, że na głównej stronie zespołu, miejsce przeznaczone na listę zaplanowanych koncertów świeci pustkami. A skoro na występ na żywo nie ma chwilowo szans, idę posłuchać „The War Machines” z odtwarzacza CD. Wam też polecam.

ocena: 9/10

Perihellium „The War Machines” /2010/
Skład: Gerard Wróbel – g, synth; Seweryn Błasiak – dr; Bartek Bachula – bg; Marcin Sułek – voc; gościnnie: Krzysztof Walczyk – synth
Wydawca: Perihellium

Tracklista:
1. The Machines /7:12/
2. Frozen Hell /11:01/
3. Unreality /8:33/
4. Unnamed Syndrome /10:14/
5. Sol /8:26/
6. War Against You /15:43/

Reklamy

One thought on “Recenzja Perihellium „The War Machines” /2010/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s