Recenzja HellHaven „Art For Art’s Sake” /2010/


 Takie debiuty zdarzają się niezwykle rzadko.

Takie debiuty jak „Art For Art’s Sake”, myślenickiego zespołu HellHaven, zdarzają się niezwykle rzadko. Płyta wydana w grudniu ubiegłego roku, mimo że to demo, jest dojrzała i stanowi bardzo przemyślaną całość z okładką oraz grafikami i cytatami w niej zawartymi. Tylko niedostatki edycyjne zdradzają fakt, że zespół HellHaven to debiutanci, a płyta została wydana z prywatnego, ograniczonego niestety, budżetu.

 
Od strony muzycznej na płycie znajdziemy pięć, dość rozbudowanych utworów, poruszających się w stylistyce prog rocka i prog metalu. Cechują ją świetne melodie przemieszane z ostrymi riffami, do których wokalista wykonuje ciekawe teksty. 
 
„Art For Art’s Sake” otwiera i zamyka odgłos tykającego zegara. Może to znak, że nadchodzi czas zespołu HellHaven? Na tle tych dźwięków słyszymy głos dziecka, który wprowadza nas w otwierający płytę „Stardust”. Ekspresyjny wokal i gęste riffy to cechy charakterystyczne nie tylko tego utworu. Dochodzi do nich rytmicznie taktująca perkusja /”Seven”, „Ecce Homo”/,  liczne zmiany tempa /”Bitterman”/ czy wręcz piosenkowa melodyjność /”Prelude To Death”/. Te cechy kompozycji HellHaven, wzbogacone o ogranie i doświadczenie w komponowaniu, być może pozwolą zespołowi jeszcze szerzej zaistnieć na falach eteru.
 
Jak wspomniałam na początku recenzji, takie debiuty zdarzają się rzadko, niezwykle rzadko. 10 lat temu takim debiutem był „Out Of Myself” Riverside. Od tego czasu ich muzyka skręciła stylistycznie w kierunku ostrzejszego grania, choć nadal dla wielu słuchaczy pierwszy album jest jednym z najważniejszych w twórczości zespołu. Piszę o tym żebyście nie przegapili „Art For Art’s Sake”, bo kiedy muzyka HellHaven będzie ewoluowała, co jest naturalnym elementem rozwoju każdej dobrej grupy, będziecie mogli docenić jak wiele udało im się osiągnąć już na debiucie. 
 
I jeszcze słowo do zespołu – nie przejmujcie się opakowaniem płyty. Bez kompleksów. Już Antoine de Saint-Exupéry wygłosił w „Małym Księciu” bezsprzeczną prawdę, że „najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. A wasza muzyka broni się bez eleganckich opakowań, digipaków i innych marketingowych zabiegów, za których fasadą często kryje się mierna zawartość. Tak trzymać! Czekam na kolejną płytę, a ponieważ nowe utwory już powstają, mam nadzieję, że pojawi się wkrótce.
 
Rockella
 
Ocena: 8/10 
 
HellHaven „Art For Art’s Sake” /2010/
Skład: Sebastian Najder – voc, Jakub Węgrzyn – g, kbds, bvoc, Dawid Mika – g, Marcin Jaśkowiec – bg, Radosław Suder – dr.  
Wydawca: HellHaven
 
Tracklista:
1. Stardust /7:38/
2. Seven /7:10/
3. Ecce Homo /4:04/
4. Bitterman /a Tribute to Heavy/ /6:54/
5. Prelude To Death /5:57/
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s