Recenzja Marek Niedźwiecki „Nie wierzę w życie pozaradiowe” /2011/


nie-wierze-w-zycie-pozaradiowe-coverDwa sympatyczne wieczory z przyjemną lekturą.

Smooth jazz to nie moja muzyczna bajka, nie przepadam za winem, nie ciągnie mnie do Australii, a Trójka to nie to samo radio, którego namiętnie słuchałem 25 lat temu. Niemniej jednak bardzo chętnie sięgnąłem po autobiografię Marka Niedźwieckiego, która ukazała się niedawno w księgarniach. Zrobiłem to, ponieważ Lista Przebojów Programu Trzeciego, to było jedno z moich muzycznych okien na świat. Czekałem na nią, słuchałem, nagrywałem piosenki, spisywałem sekwencje utworów w kolejnych notowaniach. Czego więc zamierzałem się dowiedzieć z tej książki?

Podszedłem do niej bez żadnych oczekiwań, raczej liczyłem na przyjemne zaskoczenie, niż na urzeczywistnienie jakiegokolwiek własnego scenariusza, zupełnie inaczej niż miało to miejsce podczas słuchania Listy.

I wyruszyłem wraz z autorem w podróż z rodzinnego Szadka, przez Łódź i Warszawę, aż na Antypody. Byłem w nowojorskich sklepach muzycznych, na rowerowej wycieczce we Włoszech i u znajomych w Holandii. Odwiedziłem łódzkie akademiki, a nawet prywatne mieszkanie Marka Niedźwieckiego. Ale na krótko, bo autor-samotnik nie lubi, kiedy ktoś burzy mu stały, powtarzalny rytm dnia. Oczyma wyobraźni i na zdjęciach, zobaczyłem Marka Niedźwieckiego – pilnego ucznia, harcerza, pasjonata radia, muzyki i australijskiego wina, podróżnika, a przede wszystkim człowieka dbającego o swoją prywatność, intymność i zamknięty, niedostępny świat.

Takie też jest „Nie wierzę w życie pozaradiowe”. Opowieść zbyt zdawkowa, by mogła być pełnoprawną biografią, a jednak dająca pewne sygnały i przesłanki, z których można sobie wiele dopowiedzieć. Zbyt grzeczna i uładzona, by mogła stać się przedmiotem dyskusji, sporów i rozważań, a mimo to jestem pewien, że w domach wielu osób stanie w pierwszym rzędzie ulubionych lektur. Zbyt krótka, by mogła wypełnić choć kilka wieczorów, ale zawierająca na tyle dużo treści i zdjęć /na 167 stronach książki znalazło się ich aż kilkadziesiąt/, że miło będzie do niej od czasu do czasu wrócić.

Od dzisiaj ja również nie wierzę w pozaradiowe życie Pana Marka. Pisarstwo, szczególnie to autobiograficzne, nie stanie się z pewnością jego drugą – po radiu – miłością. Wolę Marka Niedźwieckiego przed sitkiem, kiedy przedstawia kolejne notowania Billboardu, rozmawia z Aliną Dragan, używa wymyślonych przez siebie słów w stylu „koczelada” lub prezentuje czas w trakcie Listy, mówiąc zamiast 21:05, 5 milionów po godzinie 21. Niemniej jednak były to dwa bardzo sympatyczne wieczory z książką przyjemną dla czytelnika, nie obnażającą zbytnio autora i zawierającą całe mnóstwo list i zestawień /nie tylko muzycznych/, których analiza wymagałaby pewnie oddzielnej recenzji.

Editor

Ocena: 7/10

Autor: Marek Niedźwiecki
Tytuł: „Nie wierzę w życie pozaradiowe”
Wydawca: Agora
Data wydania: 2011
Liczba stron: 167
Oprawa: miękka

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s