Recenzja Random „Todo.s los colores del” /2011/


Trudno Argentyńczykom odmówić pomysłowości, pasji i bardzo naturalnej chęci grania.

Argentyńska grupa Random określa swój styl, jako ekstremalny progresywny metal. I muszę przyznać, że jest to najbardziej precyzyjna z krótkich definicji, jakie ostatnio słyszałam. Jeśli dodamy do tego, że wśród swoich inspiracji formacja podaje King Crimson, Tool, Meshuggah i Mastodon zawartość płyty zostaje określona dość dokładnie. Osiem utworów znajdujących się na „Todo.s los colores del” to bardzo eklektyczny zbiór kompozycji obejmujący swym zasięgiem obszar od rocka progresywnego, przez post rock, po najbardziej agresywne formy metalu.

 
Argentyńskie trio – Raúl García Posse /gitara, wokal/, Marcos Crosa /bębny/, Pablo Lamela Bianchi /bas/ – sięga po wiele środków wyrazu i różne formy muzycznej ekspresji. „Tururu” bliskie jest dokonaniom King Crimson. Utwór jest rozbudowany, trwa ponad 11 minut i znajdziemy w nim i jazzującą perkusję, i ostre riffy, i wrzaskliwy, spontaniczny śpiew. Miniaturowy „As Far As Impossible” to z kolei popis, jak w niecałych trzech minutach można zamknąć potężną dawkę emocji. „Cachafaz”, „Elchi, John” i „Tarzan’s Void” są z kolei najbliższe dokonaniom Mastodon. Mocne rockowe kompozycje, podbudowane naprawdę ostrym brzmieniem gitar i śpiewem zahaczającym o growl. Bardzo ciekawie w tym zestawieniu prezentuje się „Qualm”. Brzmienia inspirowane dokonaniami Tool przekonują układając się w bardzo logiczna całość. A że muzycy Random są niezłymi instrumentalistami, utwór numer 7., trwający niemal 11 minut, to jeden z najjaśniejszych fragmentów tej płyty. Następujący po nim i zamykający płytę „Meeting At Jabol” to z kolei kompozycja najbardziej mdła i nijaka. Szkoda, że została umieszczona na końcu, bo pozostawia gorsze wrażenie o „Todo.s los colores del” niż wynikałoby to z przesłuchania całego albumu. Najbardziej zaskakuje i najbardziej muzycznie odstaje od całości utwór numer 6. zatytułowany „Cuando El Blanco No Es Color”. Mamy tu wycieczkę w rejony eksplorowane przez takie grupy, jak choćby Radiohead. Zaśpiewany w całości po hiszpańsku, z towarzyszeniem gitary akustycznej i skrzypiec poraża wręcz swoją delikatnością i pięknem.
 
Wadą „Todo.s los colores del” jest brak spójności. Muzycy sięgają po tak rożne style i formy muzyczne, że album brzmi jak best of złożony z utworów z bardzo odległych w czasie wydawnictw. Może taki był cel formacji, bo płyta dostępna jest w sieci za darmo? W przyszłości wołałabym jednak, aby Random wybrał na swój kolejny krążek bardziej jednorodny materiał. Wtedy sięgnę po niego na pewno, bo trudno Argentyńczykom odmówić pomysłowości, pasji i bardzo naturalnej chęci grania.
 
Rockella
 
Ocena: 7/10 
 
Random „Todo.s los colores del” /2011/
Skład: Raúl García Posse – g, voc, Marcos Crosa – dr, Pablo Lamela Bianchi – bas, gościnnie: Matías Orquera – voc /”Tarzan’s Void”/, Julián Palacio Fernández – skrzypce /“Cuando el blanco no es color”/
Wydawca: Random
 
Tracklista:
1. Cachafaz /6:03/
2. Elchi, John /5:04/
3. Tururú /11:05/
4. As Far As Impossible /2:40/
5. Tarzan’s Void /7:09/
6. Cuando El Blanco No Es Color /6:50/
7. Qualm /10:58/
8. Meeting at Jabol /6:48/
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s