Recenzja Red Hot Chili Peppers „I’m with You” /2011/


RHCP_I'm_With_You_CoverLepsze i gorsze kawałki.

Red Hot Chili Peppers jest niewątpliwie jedną z tych kapel, której nikomu nie trzeba specjalnie przedstawiać. Liczne kompozycje, które stały się klasykami gatunku stawiają tę grupę w absolutnie ścisłej czołówce. To z kolei sprawia, że oczekiwania wobec kolejnego albumu Kalifornijczyków są zawsze wysokie. Czy ich dziesiąty krążek spełnia te oczekiwania? Jeśli chodzi o mnie, to po wysłuchaniu singla ”The Adventures of Rain Dance Maggie” miałem spore wątpliwości. Numer niby OK, ale czegoś tam brakowało. Zresztą nie była to tylko moja opinia, pojawiły się liczne głosy, że panowie z RHCP zwolnili, że stracili energię i tak dalej. Spore obawy budził też fakt, że zespół ponownie opuścił John Frusciante, którego wkład do największych hitów Redhotów był niebagatelny. Jednak wątpliwości zaczęły powoli znikać, gdy w moje ręce trafił cały album „I’m with You”. Po wysłuchaniu pierwszego utworu ”Monarchy of Roses” z fajnym funkowo jadącym refrenem, stwierdziłem, że nie jest aż tak źle i może po prostu panowie dokonali niezbyt fortunnego wyboru na pierwszy singiel. Przy kawałku „Ethiopia” czułem, że jest coraz lepiej. Z kolei, po wysłuchaniu „Look Around” oraz „Goodbay Hooray” doszedłem do wniosku, że wcześniej przytoczona teoria o „utracie energii” nie została potwierdzona na gruncie empirycznym. W tym miejscu muszę przyznać, że wspomniany „Look Around” rozłożył mnie kompletnie na łopatki. Słuchając tego kawałka miałem wrażenie, że cofnąłem się w czasie o ponad 20 lat i znów jako szczeniak słucham z wypiekami na twarzy „Mother’s Milk”. Ten numer przekonał mnie również, że Josh Klinghoffer jest godnym następcą Johna Frusciante. Zastąpienie muzyka tej klasy to z pewnością zadanie trudne i niewdzięczne, ale wystarczy posłuchać fajnie zagranych smaczków w numerze „Ethiopia”, maksymalnej funkowej jazdy w refrenie wspomnianego „Look Around”, czy też solówki w „Did I Let You Know”, żeby przekonać się, że facet orientuje się do czego służy wiosło. Dodam tylko, że styl gry Klinghoffera może czasem przypominać nieco Frusciante, co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że obaj panowie niejednokrotnie ze sobą współpracowali /np. w projekcie Ataxia/, ale nie jest on jednocześnie kalką. Przykładowo, u Klinghoffera pojawiają się elementy ewidentnie inspirowane Andy Summersem z The Police – choćby we fragmentach przytoczonych już numerów „Ethiopia” oraz „Look Around”. Ujmując rzecz krótko, Klinghoffer może nie wprowadził rewolucji, jeśli chodzi o styl RHCP, ale z pewnością jest dużo trafniejszym wyborem niż niegdyś Dave Navarro /oczywiście z całym szacunkiem dla tego ostatniego/.

Można długo dyskutować o tym, czy RHCP już się skończyli, czy złagodnieli, czy ich muzyka ma jeszcze tego „kopa” co zawsze, itd. Zgadzam się, że „I’m with You” z pewnością nie ma takiego potencjału jak najlepsze produkcje Redhotów „Blood, Sugar, Sex, Magic” czy „Californication”. Na krążku „I’m with You” znajdziemy kawałki lepsze, gorsze, mniej lub bardziej dynamiczne, jak również takie, które mogą wydawać się nieporozumieniem /patrz, a właściwie słuchaj: „Dance, Dance, Dance”/.  Niemniej nadal jest tam wszystko to, co zawsze było charakterystyczne dla Red Hot Chili Peppers – wykręcone linie basu i genialne chórki w wykonaniu Flea, śpiewano-rapowane wokalizy Kiedisa z momentami nonsensownymi tekstami /”e-i-o-i-e-i-a”/ oraz fajnie osadzone bity Smitha. Zatem jeśli ktoś tolerował to przez grubo ponad 20 lat, to zniesie i ten album, a być może nawet uzna go za dość udany…

Sęku

Ocena : 7/10

Red Hot Chili Peppers „I’m with You” /2011/
Skład: Anthony Kiedis – voc, Flea – bg, Josh Klinghoffer – g, Chad Smith – dr
Wydawca: Warner

Tracklista:
1. Monarchy of Roses /4:12/
2. Factory of Faith /4:20/
3. Brendan’s Death Song /5:38/
4. Ethiopia /3:50/
5. Annie Wants a Baby /3:40/
6. Look Around /3:28/
7. The Adventures of Rain Dance Maggie /4:42/
8. Did I Let You Know /4:21/
9. Goodbye Hooray /3:52/
10. Happiness Loves Company /3:34/
11. Police Station /5:35/
12. Even You Brutus? /4:01/
13. Meet Me at the Corner /4:21/
14. Dance, Dance, Dance /3:45/

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s