Recenzja Steven Wilson „Grace For Drowning” /2011/


StevenWilson-GraceForDrowning-coverOdważna, eksperymentalna, przepełniona wrażliwością muzyka.

Steven Wilson Is God. Mógłbym założyć taką stronę internetową i podpisać się pod tym stwierdzeniem obiema rękami. Ale ktoś już mnie uprzedził… Pozostaję więc przy muzyce i sięgam po najnowsze dzieło tego Artysty. Ukazanie się „Grace For Drowning” poprzedziły butne zapewnienia Stevena, który stwierdził, że to najważniejszy projekt w jego dotychczasowej działalności. Zwykle traktuję takie deklaracje z przymrużeniem oka, ale nie w przypadku lidera Porcupine Tree. Steven Wilson wiedział co mówi. Miał być hołd dla złotej ery muzyki przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych? I jest. Miała być inspiracja jazzem i muzyką klasyczną połączona z duchem psychodelii? I jest. Miało być eklektyczne dzieło łączące wszystko, począwszy od tematów filmowych, przez muzykę chóralną, ballady fortepianowe po rozbudowane utwory progresywne inspirowane jazzem? I jest.

Pierwszy z dwóch dysków otwiera właśnie fortepianowa ballada z piękną wokalizą Stevena. Delikatny, krótki wstęp do płyty z łagodnym śpiewem. Znakomite wprowadzenie do tego, co dzieje się dalej. A już w kolejnym „Sectarian” mamy całkowitą zmianę nastroju. Słychać inspiracje jazzem, ale ten utwór, pełen zmian tempa, jest wypełniony również psychodelicznymi barwami. „Deform To Form A Star” to z kolei piosenka tak melodyjna i zwiewna, że słucha się jej z niezwykłą przyjemnością od pierwszego razu. Takiego Stevena lubię najbardziej. Naturalnego, pewnego siebie, przechodzącego z jednego stylu w drugi z lekkością, której można tylko pozazdrościć. A że ten muzyk nie boi się ryzyka serwując tak eklektyczny zestaw na jednym albumie? Nie ma powodu, bo każda z kompozycji głęboko podszyta jest uczuciami. Wyraźnie wyczuwalne jest to i w „Part Of Me” i lirycznym „Postcard”. Gdyby komuś tych zmian barw i nastrojów było mało, „Raider Prelude” brzmi niemal jak utwór religijny, co podkreśla podniosły śpiew chóru. Pierwszy krążek kończy rozbudowana, niepokojąca kompozycja, w której ponownie możemy odnaleźć zarówno inspiracje psychodelią /aranż, gitary czy klawisze/, jak i jazzem /saksofon, tradycyjny fortepian/.

Drugi krążek zawiera pięć kompozycji, ale za to jedna z nich trwa ponad 23 minuty. Słuchając jej, odnoszę wrażenie, że to magnum opus Stevena Wilsona. „Raider II” ma charakter samodzielnego dzieła, w którym udało się zmieścić tak wiele pomysłów, rytmicznych podziałów i kompozycyjnych rozwiązań, że można by mu poświęcić oddzielną recenzję. Ale ta druga część płyty przynosi również znacznie prostsze piosenki. „Belle De Jour”, kolejny utwór porażający swą emocjonalną wymową, zbudowany na pojedynczych dźwiękach klawiszy i prostej melodii wykonywanej przez gitarę akustyczną. Podobną wymowę i instrumentarium ma „Track One”. Dochodzą tylko złowrogo grzmiące klawisze w drugiej części utworu. Nieco zaskoczył mnie w tym zestawie stechnicyzowany „Index”, któremu jednak również ciężko odmówić urody. Finałowy „Like Dust I Have Cleared From My Eye” najbardziej przypomina Stevena Wilsona, którego znamy z „Insurgentes” i albumów Porcupine Tree. Akustyczna gitara na początek, poruszający śpiew, a później gitarowe solo na tle wolno i rytmicznie taktującej perkusji tworzą oniryczny i melancholijny nastrój. Utwór bardzo długo się wycisza, tak jak wolno opada pył strzepany z powiek. To nadal jednak zbyt mało czasu, aby się otrząsnąć z emocji, które zapewnia ta najnowsza płyta Stevena Wilsona.

Lider Porcupine Tree na brak zajęć nie narzeka. Mimo to udało mu się przygotować dwupłytowy album wypełniony odważną, bardzo eksperymentalną, ale świadczącą o ogromnej wrażliwości muzyką. Pracoholizm Stevena nie ma na szczęście żadnego wpływu na poziom artystyczny sygnowanych jego nazwiskiem produkcji. Tak było przy „Welcome To My DNA” Blackfield, tak jest i teraz przy „Grace For Drowning”. Czy będzie to progresywna płyta tego roku? Gdyby nie najnowsze dzieło Opeth zatytułowane „Heritage”, w którym notabene Steven Wilson również maczał palce, nie miałbym najmniejszych wątpliwości.

Editor

Ocena: 9/10

Steven Wilson „Grace For Drowning” /2011/

Wydawca: Kscope

Tracklista:

CD1:

1. Grace For Drowning /2.05/
2. Sectarian /7.41/
3. Deform To Form A Star /7.50/
4. No Part Of Me /5.45/
5. Postcard /4.28/
6. Raider Prelude /2.23/
7. Remainder The Black Dog /9.26/
CD2:
1. Belle De Jour /2.59/
2. Index /4.48/
3. Track One /4.15/
4. Raider II /23.21/
5. Like Dust I Have Cleared From My Eye /8.00/
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s