Recenzja Tool „10 000 Days” /2006/


tool_10000days-coverTen zespół to absolutny szczyt.

Prestiż.

Tool to zespół ponadczasowy, którego nie mogę porównać z żadną inną kapelą tego nurtu. Na scenie króluje niepodzielnie od lat 90-tych w obszarze progresywnego mrocznego metalu. Ich muzyka przepływa ponad wszystkim co próbuje się wzbić na powiedzmy dobry poziom. Tool ustawił tak wysoko poprzeczkę, że nie sposób do niej doskoczyć. Mam na myśli aranżacje, pomysły melodyczno-rytmiczne jak i sposób śpiewania Maynarda.

Pomysły.

Większość, jak nie wszystkie utwory na  tej płycie są utrzymane w innym metrum niż 4/4. Naliczyłem 10/8, 7/8, 5/8, 3/8, czasami w jednej frazie występują dwa rodzaje metrum. Niewiele zespołów gra w ten sposób, a to dlatego, że warsztat na to nie pozwala… niestety. Pomysły perkusyjne Careya to majstersztyk i finezja – kopalnia pomysłów i połamanych podziałów. Soczyste brzmienie gitary Jonesa w połączeniu z ciekawymi figurami basowymi Chancellora daje niesamowite wrażenie – z jednej strony spójności z drugiej niepokoju.

Zaskoczenie.

Utwory na 10 000 Days są zaskakujące i nieprzewidywalne, a to w dzisiejszej muzyce już rzadkość. Dla mnie jako muzyka ten materiał to potężna inspiracja i kapitalna lekcja artyzmu najwyższej próby. Kilka przykładów:

„Vicarious” – początkowy riff mocno akcentowany i przechodzący w coś na wzór solo z ciętym wokalem, gęste bębny i pięknie brzmiący bas. Końcówka utworu narasta do pięknego staccato gitarowego i kanonady akcentów.

„Jambi” – szesnastkowa jazda na początku z całą masą nazwałbym to filmowo zwrotów akcji w trakcie całego utworu.

„Wings For Marie /Pt 1/” – żałobny wstęp rozwijający się powoli do mocnego czadu, ale tylko na chwilę… powrót do staccato w basie, które prowadzi wprost do… następnego utworu – 10 000 Days, praktycznie opartego na motywie przewodnim gitary basowej.

W warstwie tekstowej mrocznie, duszno i filozoficznie – do tego już nas przyzwyczaił Maynard.
Wielka ilość wątków melodycznych i rytmicznych połączonych w bardzo inteligentny sposób. Tak tylko potrafi TOOL!

Sposób śpiewania Maynarda jest jakby w opozycji do całej struktury utworu odgrywanej przez resztę zespołu. To bardzo oryginalne tworzenie wokalizy. Produkcyjnie oczywiście najwyższa półka światowa.
Poziom natężenia emocji podczas słuchania tej płyty mógłbym porównać tylko z III symfonią Henryka Mikołaja Góreckiego.

Tool to zespół antymedialny – znikoma ilość teledysków i ani jednego koncertu oficjalnie wydanego na rynku.

Ten zespół to absolutny szczyt – nikt tam się nie wspiął jeśli chodzi o pomysły oraz stronę wykonawczą. Mówię oczywiście o tego typu graniu, nie jest to w żadnym stopniu uogólnienie.

Z niecierpliwością oczekuję nowej produkcji, ale znając ich niekomercyjne podejście do tego tematu mogę się na razie poślinić słuchając 10 000 Days!

Czoper

ocena: 10/10

Tool „10 000 Days” /2006/
Skład: Danny Carey – dr, Justin Chancellor – bg, Maynard James Keenan – voc, Adam Jones – g.
Wydawca: Sony

Tracklista:
1. Vicarious /7:06/
2. Jambi /7:28/
3. Wings for Marie /Pt 1/ /6:11/
4. 10 000 Days /Wings Pt 2/ /11:13/
5. The Pot /6:21/
6. Lipan Conjuring /1:11/
7. Lost Keys /Blame Hofmann/ /3:46/
8. Rosetta Stoned /11:11/
9. Intension /7:21/
10. Right In Two /8:55/
11. Viginti Tres /5:02/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s