Recenzja Blackfield „Welcome To My DNA” /2011/


Wydanej w tym roku nowej płycie, Blackfield po raz pierwszy w swej historii nadal tytuł. I tak po „1” z 2004 roku i wydanej 3 lata później „2” otrzymaliśmy „Welcome To My DNA”. Piszę o tym, ponieważ w ten sposób zespół daje wyraźny sygnał słuchaczom, że nowy album jest szczególny. Jego wyjątkowość nie polega jednak na eksplorowaniu nowych muzycznych rejonów, a wyjątkowej ekspresji i dosadności tekstów. Taką sytuację mamy w odnoszącym się do sytuacji w Izraelu „Blood”, dedykowanym rodzicom Aviva „Go To Hell”, czy traktującym o zagubieniu „Far Away”.

Jeśli chodzi o muzyczne zmiany, Blackfield zaprosił do udziału w nagraniu „Welcome To My DNA” orkiestrę składającą się z ponad czterdziestu muzyków. Słychać ich choćby w „Dissolving With The Night”. Piękno tej kompozycji jest tak urzekające, że mimo chropowatości wokalu Aviva Geffena, można się w niej… rozpuścić. Nowością jest również temat z izraelskiej muzyki ludowej, który pojawia się we wstępie do wspomnianego już „Blood”.

Wokalnie Aviv Geffen i Steven Wilson podzielili się na tym nowym albumie niemal po połowie, ale ciężar stworzenia nowych kompozycji wziął na siebie Aviv. Nazwiskiem Stevena podpisany został tylko singlowy „Waving”, któremu blisko do dokonań… Porcupine Tree. Odnoszę również wrażenie, że bardziej w stylu macierzystej formacji Stevena niż poprzednich płyt Blackfield, jest okładka ich trzeciej płyty. Początkowo przeznaczona była ona na nowa płytę Marillion /sic!/, a jej autorem jest Carl Glover.

Komu „Welcome To My DNA” powinno się spodobać? Z pewnością miłośnikom talentu Aviva Geffena i Stevena Wilsona. Nikt, kto poznał i polubił Blackfield na poprzednich płytach, nie powinien się poczuć zawiedziony. Na nowej płycie nie brakuje pięknych melodii /”Glass House”, „Rising Of The Tide”/ i wzruszających tekstów /”Zigota”, DNA”/, czyli tego, za co Blackfield jest uwielbiany na całym świecie. Nowa płyta powinna również znaleźć uznanie tych wszystkich, którzy w muzyce szukają czegoś więcej niż tylko chwytliwych melodii. „Welcome To My DNA”, mimo że mieści się w dość prostej pop-rockowej konwencji, porusza wiele ważnych tematów i robi to w ambitny sposób.

Zdecydowanie warto wsłuchać się w to, co mają do powiedzenia muzycy Blackfiled, aby poznać ich genetyczny kod, bo kto wie, czy jeszcze kiedyś zostaniemy zaproszeni.

Editor

Ocena: 8/10 

Blackfield „Welcome To My DNA” /2011/
Skład: Steven Wilson – voc, g, kbds, Aviv Geffen – voc, kbds, piano, g, Eran Mitelman – piano, Hammond, Seffy Efrati – bg, Tomer Z – dr, perc; gościnnie: London Session Orchestra.
Wydawca: Kscope

Tracklista:
1. Glass House /2:57/
2. Go To Hell /3:04/
3. Rising Of The Tide /3:50/
4. Waving /3:56/
5. Far Away /2:47/
6. Dissolving With The Night /4:08/
7. Blood /3:21/
8. On The Plane /3:42/
9. Oxygen /3:06/
10. Zigota /5:06/
11. DNA /3:49/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s