Recenzja CETI Lamiastrata /1992/


ceti_lamiastrataPłyta wydana dość dawno temu, bo w 1992 r. Wstyd się przyznać, ale jeszcze mnie na świecie nie było. Nie jest debiutem CETI, ale jak kiedyś w wywiadzie powiedział wokalista zespołu, to jedna z najważniejszych w ich twórczości. To dzięki niej CETI zaistniało na polskiej scenie metalowej. Okładka utrzymana w tonacji niebiesko-zielono-czarnej, z charakterystycznym napisem i twarzą nieznanej, tajemniczej kobiety. Jak się okazuje, wiąże się z nią historia… snu. Lamiastrata to imię kobiety, która nawiedziła nocą Grzegorza, by zabrać go w podróż w chmurach. Dzięki sentymentowi do jasnowłosej piękności, trzymam na półce jedną z lepszych płyt metalowych ostatniej dekady.

Standardowo wokal Grzegorza Kupczyka, klawisze jako królestwo Marihuany, perkusja Mucka, ale gitarzyści zmienili się z upływem lat. Partie gitarowe należą tu do Macieja Przybylskiego i Andrzeja Łysowa.

Uśmiech wzbudza już Intro, które jest zaczerpnięte z soundtracku do „Odysei Kosmicznej”. Anglojęzyczny utwór „Harley’s soul” można śmiało nazwać hymnem motocyklistów. Który harleyowiec nie chciałby „zamienić kół w skrzydła”?

W utworze tytułowym albumu „Lamiastrata”, którego słowa są autorstwa samego Kupczyka, na uwagę zasługuje jego wyjątkowy wokal oraz budujący klimat klawiszowy wstęp potęgowany brzmieniem perkusji. Z kolei w „Burning fantasy” bardzo spodobało mi się prawdziwe metalowe tempo i mocne brzmienie. W kolejnym kawałku „The Priest of Lie” zwrócił moją uwagę wstęp; niesamowite riffy skontrastowane z łacińskimi słowami modlitwy. Znalazła się tutaj także trzecia część niesamowitej „Kawalerii Szatana”, tym razem jednak po angielsku. Dowodem na to, że Grzegorz nie zapomniał o swoich korzeniach jest „Sztuczne Oddychanie”, które pierwotnie było na płycie Turbo. Swoisty ukłon w stronę zespołu, dzięki któremu stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych wokalistów w tym gatunku muzyki.

Moja babska natura musiała się odezwać pod koniec słuchania. Rockowa ballada, w pięknej aranżacji wbiła mi się głęboko w pamięć. Głos Kupczyka wydaje się być tak bardzo elastyczny, że pasuje zarówno do mocnych, heavy – metalowych kawałków jak i do tych nastrojowych i nostalgicznych. Płytę zamyka  krótki, instrumentalny utwór „Greensleves”.

Jestem pewna, że każdy, kto choć trochę lubi ostrzejsze granie znajdzie na tej płycie coś dla siebie. Bardzo cieszy mnie fakt, że znajdują się na niej te po polsku i po angielsku. Nie zgadzam się także z opiniami niektórych, co do akcentu Kupczyka. Jak dla mnie, brzmi w porządku. Malkontentom proponowałabym przesłuchanie kilku piosenek po polsku innych wykonawców i na własne uszy przekonać się, że nie zawsze i nie wszystko jest  poprawne gramatycznie. Bardzo pozytywnie odebrałam „Lamiastratę” jako całość. Praktycznie nie mam do niej zastrzeżeń. Jej eklektyczność i zróżnicowanie działa bardzo in plus. Mocną stroną CETI są zawsze bardzo dobre teksty, niezależnie, czy pisane przez Kupczyka, czy kogoś innego. Zawierają przekaz, nie ograniczają się do „metalowego łomotu”, jak niektórzy określają ten rodzaj muzyki.

Kaprys

Ocena: 9/10 

CETI „Lamiastrata” /1992/
Skład: Grzegorz Kupczyk – voc, Andrzej Łysów – g, Maciej Przybylski – bg, Maria Wietrzykowska – kbds, Mucek – dr.
Wydawca: Oskar

Tracklista:
1. Intro
2. Harley’s Soul
3. Lamiastrata
4. Burning Fantasy
5. The Priest Of Lie
6.Satan’s Cavalry p. III
a/ Final Cutdown
b/ Twilight
7. Fire Angels
8. Artificial Breathing
9. Hot body & Hair
10. Kamikaze,45
11. The Song

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s