Recenzja Riverside „Rapid Eye Movement” /2007/


riverside_rapid_eye_movement-cover

Przyjrzę się teraz z własnego punktu widzenia płycie Rapid Eye Movement, która była pierwszą przesłuchaną przeze mnie płytą Riverside. Była ona prezentem, kupionym całkiem przypadkowo, i jak się okazało, zbawiennie zapoczątkowała moją miłość do Riverside /tak Braciszku, dziękuję Ci/.

Zaczynając od pierwszej piosenki kończąc na ostatniej, moje przemyślenia prezentują się następująco:

Part one: Fearless – część nielękliwa, albo jak kto woli pozbawiona lęku. Moim zdaniem wcale nie do końca tak jest, ponieważ kompozycje w większości są drapieżne z mocnymi, ciekawymi riffami.

1. Beyond The Eyelids – Generalnie bardzo ciekawy początek płyty, mocny, wręcz skoczny, z pięknymi przejściami i wielobarwnymi riffami. Mało tekstu, dużo dobrej muzyki co temu kawałkowi akurat służy bardzo dobrze! Tekst tutaj mógłby zburzyć dużo klimatu jaki ma ten utwór. Przy okazji jednak pojawiający się wokal jest bardzo przyjemny i ‘wpadający w ucho’. Chłopaki – brawo!
2. Rainbow Box – Krótki, bardzo przyjemny utwór, który jest dla mnie jednym z faworytów na tym krążku. Piękny refren, genialny tekst. Gitara Grudzińskiego i perkusja Kozieradzkiego, wbijają w krzesło /przy słuchaniu w domu/, ewentualnie w ziemię /stojąc czy skacząc na koncercie/
3. 02 Panic Room – Początek lekko elektryzujący jeśli chodzi o perkusję i jeśli można tak powiedzieć. Piękna gitara, klawisze, i ten wokal… ‘Used to be my Panic room, the other side of me…’ , co tu dużo mówić, ciekawy i chwytający refren, kompozycja dość prosta może, ale za to jaka przyjemna.
Trzy kropki w spisie piosenek i naprawdę warto odetchnąć. Dalej jest jeszcze bardziej smakowicie.
4. Schizophrenic Prayer – Utwór teoretycznie bardzo spokojny, jednak tylko teoretycznie, zdarzają się momenty zadziornych odgłosów, kojący wokal Mariusza, piękna, lekka gitarka Grudzińskiego, ach chciałoby się nie przestawać słuchać…
5. Parasomnia – Niemy muzycznie początek, świetne wejście perkusji, klawiszy, bas i w końcu gitara! Jeden z moich faworytów na tym krążku. Ze względu głównie chyba na późniejszy refren, który niesamowicie rusza mnie za serce. Idąc za tekstem piosenki ‘I don’t remember my name…’
Tak docieramy do drugiej części płyty.
Part Two: Fearland – Powiedzmy, że przeraża mnie ona chyba nieco mniej, chociaż właściwie w ogóle ta płyta mnie nie przeraża. Darzę ją ogromnym sentymentem i uwielbiam. Część druga jest dla mnie o niebo lepsza i dużo bardziej klimatyczna niż pierwsza.
6. Through the Other Side – Cudowny utwór, bardzo spokojny, dosłownie można zamknąć oczy i ruszyć w jakiś nieznany świat, który będzie całkowitą odskocznią od rzeczywistości. Mimo prostej kompozycji, bardzo piękny i na tym poprzestańmy.
7. Embryonic – O tak i tutaj mój prawdziwy faworyt na płycie. Piękna melodia, piękny tekst, bardzo osobiście ruszający mnie za serce, po pierwszym zetknięciu się z tym utworem, właściwie po jego końcu, wiedziałam, że to będzie ulubiony z tej płyty. Bardzo spokojnie rozwijający się, aż do refrenu, który jest już nieco bardziej ‘wzmocniony’ niż początek mimo tego nadal piękny i spokojny. Subtelne solo gitarowe, coś pięknego. Po zakończeniu tego utworu, zawsze u mnie trwa cisza…
8. Cybernetic Pillow – Utwór dużo mocniejszy od swoich dwóch poprzedników, ciekawy, lekko skoczny, bardzo przyjemny do słuchania i przede wszystkim chyba nieźle nadawałby się na koncert. Chyba jeszcze nie słyszałam go na żywo… Właściwie wszystko przede mną. Teoretycznie schematyczny, ale bardzo fajny. Od 01:55, najciekawszy dla mnie moment.
9. Ultimate Trip – Ostatni utwór na płycie i oczywiście najdłuższy. Złożona, ciekawa kompozycja, dla mnie osobiście zbiór najlepszych momentów z płyty i połączenie w jedną całość. Wcale nie czuje się upływu tych lekko ponad 13 minut, bardzo fajny tekst, muzycznie naprawdę genialny kawałek. Bardzo łatwo wpadająca w ucho melodia.
Podsumowując całość, jest to płyta bardzo dobra, w skali 0-10 daję jej 8 punktów. Zróżnicowane brzmienia, każdy powinien znaleźć coś dla siebie, utwory spokojne, mocniejsze i całkiem melancholijne. Prawdziwa przyjemność słuchania i godny następca „Second Life Syndrome” chociaż moim zdaniem nadal SLS pozostaje absolutnym numerem 1 w dyskografii Riverside. Płyta cudnie wydana, w pięknym digipacku, genialna książeczka i oczywiście ilustracje, które wykonał Travis Smith. Powinniśmy być dumni wiedząc, że Riverside to nasz rodzimy zespół i godnie reprezentuje nasz kraj reszcie świata.

Recenzja Czytelnika

Ocena: 8/10 
Riverside „Rapid Eye Movement” /2007/
Skład: Mariusz Duda – voc, ac g, bg, Piotr Grudziński – g, Piotr Kozieradzki – dr, Michał Łapaj – kbds.
Wydawca: Mystic
Tracklista:
Part One: Fearless
1. Beyond The Eyelids
2. Rainbow Box
3. 02 Panic Room
4. Schizophrenic Prayer
5. Parasomnia
Part Two: Fearland
6. Through The Other Side
7. Embryonic
8. Cybernetic Pillow
9. Ultimate Trip
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s