Recenzja Soma White „Soma White” (2013)


soma_white-coverTrudno we współczesnych czasach zaskoczyć czymś w muzyce. Z jednej strony uważa się, że wszystko już było. Z drugiej, tworzenie czegoś trudnego do zaklasyfikowania, jest również trudne do… sprzedania. Bolesne, lecz prawdziwe podejście. Nie tylko wytwórni, ale i samych muzyków. Dlatego zaskoczeń na polskiej scenie, albo nie ma, albo są… negatywne. A Soma White się udało. Trójmiejska kapela nagrała znakomity, frapujący i niemożliwy do jednoznacznego zaszufladkowania debiut. Przebojowe elektroniczne granie („Re-Hope”) miesza się tu z post rockiem („The Mind Parasite”), a piękne wokale („Pure Nonsense”) wypadają równie przekonująco, co dłuższe fragmenty instrumentalne („Respect – A Tribute For Nature”).

Wokaliści polskich zespołów to zresztą najczęściej najsłabszy ich punkt. Z wokalistkami jest jeszcze gorzej. A to z możliwościami nie za bardzo, a to techniczne braki nie do wybaczenia, a to barwa nudna jak flaki z olejem. No i teksty. Puste, bezbarwne. A Soma White się udało. Nie wiem jak Hania Żmuda wypada na żywo, ale po zapoznaniu się z płytą, stawiam ją bez wahania w szeregu moich ulubionych wokalistek. Wokalnie jest to dla mnie debiut na miarę zjawiskowej Izabeli Komoszyńskiej z zespołu Sorry Boys sprzed niemal trzech lat. Jej styl śpiewania wciąga i absorbuje uwagę słuchacza. Jest połączeniem ciekawej barwy, dobrych możliwości i unikalnego stylu.

Najmniej na naszej scenie można mieć zastrzeżeń do instrumentalistów. Tłoku wśród tych najlepszych nie ma, ale na jakieś poważne niedostatki również nie cierpimy. Brak raczej ciekawych pomysłów na granie, oryginalności. A Soma White się udało. Jak to już zostało powiedziane, brzmienie Soma White to nie kopia najpopularniejszych brzmień polskich czy zagranicznych. To raczej wypadkowa inspiracji i prywatnych upodobań muzyków, ale tak różnorodna, że w połączeniu tworząca naprawdę ciekawą mieszankę. Na dowód tego polecam choćby interesujący początek „Travel Story”, arcyciekawe „On The Shore”, „A Day To Overcome” i „Grateful” oraz magnum opus debiutanckiej płyty „Better Reality”.

Spadająca na łeb na szyję sprzedaż płyt nie zachęca również do tworzenia ciekawych edycyjnie okładek. Na palcach jednej ręki można policzyć te najlepsze, wyróżniające się, czy choćby przemyślane. A Soma White się udało. Matowa, czarna płyta została umieszczona w grubych, kartonowych okładkach wyposażonych w magnes uniemożliwiający jej wypadnięcie i wyłożonych od wewnątrz miękkim, czerwonym, idealnie kontrastującym z czernią, materiałem. Nie sposób nie docenić walorów tego opakowania. Samą okładkę zdobi również piękne zdjęcie. Nieśmiałe, zakładam, że pierwsze, przebłyski światła są idealną metaforą debiutu Soma White.

Pod względem produkcji, płyty polskich zespołów również rzadko zachwycają. Czasem jest to wynik nudnej powtarzalności, czasem ignorancji, a czasem ograniczonych możliwości budżetowych. Bez względu na przyczynę, efekt jest najczęściej nieciekawy, a w najlepszym przypadku nieoryginalny. A Soma White się udało. Ich album brzmi światowo, a nie zaściankowo, nowocześnie, a nie staromodnie. Niemała w tym pewnie zasługa byłego producenta Pink Floyd i Fields Of The Nephilim, Andy’ego Jacksona. Ale nie zapominajmy, że taki producent nie pracuje z przypadkowymi muzykami, co do twórczości których nie jest przekonany.

Soma White to wszystko się udało. Połączenie przestrzennych brzmień a la Pink Floyd, beatu jaki znamy z płyt Archive i elektroniki w stylu Vangelisa wypada na ich debiucie bardzo naturalnie. A na tym tle zachwycający głos Hani Żmudy. Uważajcie, ta płyta uzależnia. Ale jeśli chcecie się dać porwać muzyce, unieść i podryfować z prądem ciekawych melodii i pięknych wokaliz, to będzie wasz ulubiony nałóg. Mimo, że jesteśmy dopiero w połowie roku, coś mi podpowiada, że rozstrzygnięcie w kategorii debiut właśnie poznaliśmy.

Editor

Ocena: 9/10

Soma White „Soma White” (2013)
Skład:  Hania Żmuda – voc, Piotr Pastwa – g, Paweł Wysocki – kbds, voc, Krzysztof Szymczak – dr, Marek Chudzikiewicz – g, Robert Majewski – bg, gościnnie – Dar G. – voc (1)
Wydawca: Soma White

Tracklista:
1. The Mind Parasite /8:34/
2. Pure Nonsense /5:46/
3. On The Shore /8:46/
4. Better Reality /13:31/
5. A Day To Overcome /6:04/
6. Travel Story /8:46/
7. Re-Hope /5:50/
8. Grateful /8:11/
9. Respect – A Tribute For Nature /3:47/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s