Spsienie mediów a dziennikarstwo muzyczne


pilkarze_zjedli_sniadanieMedia spsiały, ogłosił Grzegorz Miecugow. To fakt. Ciekawe jednak gdzie był ze swoimi gorzkimi żalami redaktor Miecugow, kiedy na przykład Tomasz Lis zapraszał do swojego show Katarzynę Cichopek w roli eksperta od wychowywania dzieci? Czy to nie jest spsienie dziennikarstwa? Czy to nie jest przejaw elementarnego braku szacunku dla inteligentnego widza? Oczywiście nie bronię Oskara W. Jego zachowanie było skandaliczne, argumentacja czynu żałosna, a postępowanie prawicowych dziennikarzy biorących go w obronę, nieuczciwe i pozbawione logiki.

fot. wirtualnemedia.pl

Media spsiały już dawno temu, a genezy tego faktu można szukać w wielu miejscach. W bezwzględnej walce o widza, czytelnika czy użytkownika lub deregulacji zawodu dziennikarza, którym teraz może być każdy. Najboleśniej widać to chyba w dziennikarstwie muzycznym. Przykłady? Proszę bardzo.

Oto dowód, że polski „dziennikarz muzyczny” potrafi budować zdania wielokrotnie złożone:

Podobnie, jak w przypadku debiutu, tak i na drugim albumie sięgnięto ponadto po cudzą piosenkę, jednak tym razem, nie ostatni zresztą raz w karierze wokalisty, stała się ona przebojem numer jeden na albumie – Collins chyba nie mógł w bardziej bezpośredni sposób oddać hołdu ukochanej muzyce z Motown, jak poprzez nagranie coveru, który popularnością przebił oryginalny klasyk – mowa oczywiście o „You Can’t Hurry Love” grupy The Supremes.

Albo taka perełka. Wystarczy zwrócić uwagę na ostatnie zdanie z pierwszego akapitu i pierwsze z drugiego, aby się przekonać, że autor naprawdę wie o czym pisze…

Efektem takiego mariażu może być tylko arcydzieło, albo kompletny niewypał. Niestety „Born Again” lokuje się zdecydowanie bliżej tej drugiej opcji…

To nie jest aż taka zła płyta…

I jeszcze jeden przykład. Tym razem muzyczna literatura. Autor biografii Petera Gabriela, opisując szkołę, do której uczęszczał muzyk, pisze najpierw: „Charterhouse to niewątpliwie ścisła edukacyjna czołówka” lub „Charterhouse zdecydowanie należy do tej elity”, by kilka stron dalej stwierdzić „Ten nowy, wrogi świat fatalnie wpływał na samopoczucie chłopca”.

Ręce opadają, zęby bolą, a przyczyny niskiego czytelnictwa książek w Polsce zaczynają się wyjaśniać. Od przykładów w muzycznej prasie, literaturze i internetowych portalach aż się roi. To właściwie codzienność. Mało tego. „Dziennikarze” tego pokroju bywają nazywani opiniotwórczymi lub portalom, dla których publikują bywa przypisywane to miano. Pomyślałam więc, że skoro toczy się właśnie dyskusja o wątpliwym poziomie mediów, warto w niej wziąć udział, bo rozwiązanie tej sytuacji jest niezwykle proste. Wydawcy nie powinni publikować tekstów, które do publikacji zwyczajnie się nie nadają. Proste? Tak, ale niestety utopijne i nie do zrealizowania. Dlaczego? Bo ci „dziennikarze” to bardzo często również… wydawcy. To grupy kolegów pozbawionych całkowicie dziennikarskiego nawet nie talentu, ale choćby warsztatu, których jedynym celem jest zaprzyjaźnianie się z muzykami, wydawcami i właścicielami klubów, zdobywanie darmowych płyt i wejściówek na koncerty. Znam muzyków, którzy już połapali się w sposobie funkcjonowania takich serwisów i odmawiają współpracy. Ale są też inni, poruszający się w niszowych odmianach muzyki, po prostu skazani na współpracę z nimi. Jednak i tu rozwiązanie wydaje się być dość proste, ale… zależy ono od Ciebie. Czytelniku, nie odwiedzaj takich portali, nie kupuj takich gazet, nie bądź fanem na Facebooku, nie komentuj. Niech następnym razem, zanim coś opublikują, zastanowią się trzy razy lub chociaż oddadzą do fachowej korekty. Żyjemy w końcu w czasach społeczeństwa obywatelskiego, więc weźmy sprawy w swoje ręce.

Rockella

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s