Recenzja serialu „The Crazy Ones” (2013)


crazy_ones-posterSeriale ostatnio bardzo się zmieniły. To już nie tylko tasiemcowe opery mydlane czy gardzące inteligencją widza sitcomy. Kevin Spacey, gwiazda „House of Cards”, ogłosił nawet, że zastąpiły kino, bo ich producenci są bardziej kreatywni i potrafią zaryzykować. Teraz to seriale są tymi wyczekiwanymi, to w nich pojawiają gwiazdy (Kevin Spacey, Glenn Close, Laura Dern, Liev Schreiber, Jon Voight), to tutaj reżyserują tuzy tego fachu (Judi Foster, Agnieszka Holland). Nadal jednak, mimo znacznej przewagi seriali kryminalnych, science fiction czy political fiction o skomplikowanej fabule, powstają te, które mają widza po prostu rozbawić. Różnica w stosunku do przeszłości polega na jakości dowcipu, obsadzie i braku ogłupiającego śmiechu publiczności w tle.

I takim właśnie serialem jest „The Crazy Ones”. Stacja CBS postawiła na krótką formę (odcinek trwa zaledwie 20 minut), współczesną tematykę (akcja rozgrywa się w jednej z agencji reklamowych w Chicago) i niegasnący talent komediowy gwiazdy „Pani Doubtfire” i „Good Morning, Vietnam”. Simon Roberts (w tej właśnie roli Robin Williams) jest zwariowanym, niekonwencjonalnie myślącym szefem, którego absurdalne pomysły akceptują jednak kluczowi klienci agencji Roberts & Roberts. Drugie nazwisko w nazwie agencji oznacza córkę szefa, Sydney Roberts (Sarah Michelle Gellar), która stanowi całkowite przeciwieństwo ojca. Zespół uzupełniają spokojny Andrew Keanelly (w tej roli czarny charakter z drugiego sezonu „Newsroom” Hamish Linklater), lowelas Zach Cropper (znany z „Mad Men” Bob Benson) i nierozgarnięta choć urocza Lauren Slotsky (Amanda Setton). Na koniec, dwie wisienki na tym serialowym torcie. Gwiazdą pilotażowego odcinka jest trzykrotna zdobywczyni Grammy – Kelly Clarkson – w roli wykonawczyni hitu z lat 70-tych odgrzanego na potrzeby kampanii reklamowej McDonald’s. A wśród producentów wykonawczych i scenarzystów pojawia się David E. Kelley – odpowiedzialny za sukces takich kultowych produkcji, jak „Gdzie diabeł mówi dobranoc”, „Ally McBeal” czy „Orły z Bostonu”, a prywatnie od 20 lat mąż Michelle Pfeiffer. Dodatkowe rekomendacje nie są chyba potrzebne, więc życzę dobrej zabawy. I mam nadzieję, że na pięciu odcinkach pierwszego sezonu się nie skończy.

Atriz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s