Recenzja Bigelf „Into The Maelstrom” (2014)


Bigelf_Into_The_Maelstrom-coverBigelf nie jest formacją, która rozpieszcza swoich fanów ilością wydawanych płyt. W dotychczasowej historii zespołu, której początki sięgają 1991 roku, pojawiły się dotąd zaledwie cztery długogrające wydawnictwa. Lecz nie o ilość przecież, a o jakość chodzi. A jakością grania Bigelf zdecydowanie rozpieszcza.

Na „Into The Maelstrom” znalazłem wszystko, czego szukam w muzyce. Wszystko, co na prywatny użytek nazywam inteligentnym graniem. Wszystko, co sprawia, że płyta w moim odtwarzaczu kręci się na okrągło. Te ponad 60 minut muzyki wyróżnia się zdecydowanie spośród wszystkich nowych wydawnictw, które trafiły do mnie w ostatnich miesiącach. Bigelf prezentuje się na ich tle bardzo stylowo, perfekcyjnie wykonawczo i zachwycająco pod względem kompozycji. Damon Fox jest jak zwykle w swoim żywiole. To jego śpiew, gitara i klawiszowe wstawki nadają ton płycie. Wtóruje mu nowy nabytek formacji, śpiewający gitarzysta Luis Maldonado. A w ryzach całość trzyma genialnie brzmiąca sekcja w składzie Duffy Snowhill i Mike Portnoy. Swoją drogą, Bigelf to zdecydowanie moje ulubione wcielenie byłego perkusisty Dream Theater.

Brzmienie najnowszej płyty Bigelf zachwyca idealną syntezą tradycyjnego rockowego grania z nowoczesnością. Na „Into The Maelstrom” mamy choćby brzmienie Mellotronu, czy organów Hammonda, a jednak płyta nie jest ani anachronicznym spojrzeniem w przeszłość, ani bezmyślnym hołdem dla muzyki z lat ‘60 i ‘70 ubiegłego stulecia. Jest to raczej psychodeliczny rock n’roll z jednej strony i hard rock dwudziestego pierwszego wieku z drugiej. Co ważne, wykonują go znakomici muzycy znający historię, kłaniający się jej twórcom z tamtych lat i z pasją kontynuujący ich dzieło.

„Into The Maelstrom” to bardzo równa płyta. Wszystkie dwanaście kompozycji wchodzących w skład podstawowej wersji płyty są skończonymi i zamkniętymi dziełami, które mają wartość same w sobie, a dodatkowo również w całości robią piorunujące wrażenie. Jeśli już miałbym coś wyróżnić, wskazałbym potężne „Incredible Time Machine”, rozpędzone „Hypersleep”, najlepszy na płycie „Alien Frequency” (ten riff!), beatlesowskie „Mr. Harry McQuhae”, ozdobiony floydowsko brzmiącymi klawiszami „High” i rozbudowany, podszyty rushowym stylem „ITM”. Melodyjność i kunszt rytmicznego grania w idealnych proporcjach.

Dla mnie Damon Fox z kolegami rozbili bank. Dla mnie sześć lat czekania zakończyło się wyjątkową nagrodą. Dla mnie, jak dotąd, płyta roku.

Ka

Ocena: 9/10
Bigelf „Into The Maelstrom” (2014)
Skład: Damon Fox – wokal, instrumenty klawiszowe, gitara; Luis Maldonado – wokal, gitara; Duffy Snowhill – gitara basowa; Mike Portnoy – perkusja.
Wydawca: InsideOut

Lista utworów:
1. „Incredible Time Machine” (3:57)
2. „Hypersleep” (5:38)
3. „Already Gone” (3:29)
4. „Alien Frequency” (4:15)
5. „The Professor & The Madman” (6:00)
6. „Mr. Harry McQuhae” (6:14)
7. „Vertigod” (3:58)
8. „Control Freak” (2:52)
9. „High” (7:11)
10. „Edge of Oblivion” (6:34)
11. „Theater of Dreams” (4:02)
12. „ITM” – I. Destination Unknown, II. Harbinger Of Death, III. Memorie (8:10)
13. „Control Freak” (Freak Mix) (3:09)
14. „Control Freak” (Remix) (2:51)
15. „Alien Frequency” (Remix) (4:15)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s